Posądza nauczyciela o molestowanie

Autor: erka 12.07.2019 Nr: 28/2019
Reportaż Uwagi TVN rozpętał burzę w mieście.
Reportaż Uwagi TVN rozpętał burzę w mieście.

Maja* 15-letnia uczennica jednej z jarosławskich szkół i zawodniczka lokalnego zespołu piłkarskiego zarzuca nauczycielowi wychowania fizycznego i przy okazji trenerowi, że przekroczył granice i napastował ją seksualnie. Nauczyciel zaprzecza. Sprawę bada prokuratura. Po reportażu TVN Uwaga przedstawiającym bulwersującą sprawę pokazanym we wtorek, 2 lipca, w mieście zawrzało.

Coraz więcej rodziców staje murem za posądzonym trenerem. W szkole, w której jest zatrudniony, zarzut ze strony uczennicy był ogromnym zaskoczeniem. Mało kto wierzy w winę pedagoga. Matka Mai stwierdza, że gdyby usłyszała iż ten nauczyciel mógł napastować uczennicę to bez zastanowienia stanęłaby w jego obronie. Wierzy jednak swojej córce. - Miałam pełne zaufanie do nauczyciela i trenera córki. Wcześniej nie było żadnych incydentów. Lubił Maję. Dobrze o niej mówił, ale to przecież nic złego. Aż doszło do sytuacji, którą odebrała jako krzywdę. Po rozmowie z córką i poznaniu szczegółów nie miałam powodów, by jej nie uwierzyć. Zgłosiłam sprawę policji - opowiada matka. - Nigdy nie przypuszczałabym, że może coś takiego zrobić. Nie wiem czym się kierował. Może wypity alkohol rozluźnił hamulce - dodaje.

 

Co się zdarzyło?

W reportażu Uwagi Maja opisuje zdarzenie, do którego miało dojść w połowie maja. Mówi, że trener włożył jej ręce w majtki. Nie wiedziała, co robić. Próbowała go odsunąć, ale nic to nie dało. Sparaliżowana sytuacją zdążyła napisać SMS do koleżanki z prośbą by do niej zadzwoniła. Mówi, że po usłyszeniu dzwonka telefonu trener ją puścił. W rozmowie z nami matka Mai nie chce opisywać zdarzenia. Potwierdza tylko, że podtrzymuje to, co opowiedziała ona i córka w reportażu Uwagi. Z opowieści Mai wynika, że do niestosownego zachowania ze strony trenera dochodziło już wcześniej. Dziewczyna mówi o klepaniu po tyłku, siadaniu na kolanach, o pocałunkach w policzek oraz kierowanych do niej określeniach, które można było dość jednoznacznie odczytać. Na zbyt bliskie kontakty trenera z zawodniczką zwraca uwagę młoda kobieta przedstawiona w materiale TVN jako koleżanka Mai.

Już po zdarzeniu matka dziewczyny rozmawiała z posądzanym. Fragmenty nagrania są w reportażu Uwagi. Trener zaprzecza jakoby miał niewłaściwie zachowywać się w stosunku do zawodniczki, a na zarzut, że włożył jej ręce w majtki odpowiada - Jezu Chryste. To jest nieprawda. Nie zaprzecza, że na spotkaniu z udziałem zawodniczek, podczas którego miało dojść do bulwersującej sytuacji był alkohol.

Matka Mai zaznacza, że wcześniej miała bardzo dobre zdanie o nauczycielu i zarazem trenerze córki. Podobnie wyraża się sama Maja. Jednak z ich wypowiedzi wynika, że już wcześniej dochodziło do niezbyt stosownych zachowań ze strony pedagoga. Matka mówi o bagatelizowaniu takich sytuacji przez trenera. Zauważa też, że otoczenie raczej nie zwracało uwagi na zachowanie trenera. Wspomniana jest jednak interwencja nauczycielki, która jakoby miała upominać dziewczyny, by nie przytulały się do nauczyciela.

Udało się nam skontaktować ze wspominaną nauczycielką. Przyznaje, że rozmawiała z uczniami, a potem na wywiadówce z ich rodzicami. Tematem było zachowanie dystansu i odpowiedniego szacunku do nauczycieli. Było to jednak ponad rok temu i dotyczyło innej sprawy oraz postępowania samych uczniów, a nie pedagoga.

- Nikt nigdy nie skarżył się na niestosowne zachowanie tego nauczyciela. Jest lubiany przez uczniów i nigdy nie zachował się niewłaściwie - zapewnia dyrektorka szkoły. O sprawie nie chce rozmawiać. Czeka na ustalenia organów, które nią się zajmują.

 

Sprawa w prokuraturze

Matka Mai złożyła zawiadomienie w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie prosząc by sprawa nie trafił do jarosławskich policjantów. Zajmują się nią funkcjonariusze z przeworskiej komendy i Prokuratura Rejonowa w Jarosławiu. W jarosławskiej prokuraturze dowiadujemy się tylko, że sprawa jest w toku. Prowadzący nie udzielają żadnych informacji ze względu delikatną materię oraz fakt, że dotyczy osób znanych w lokalnym środowisku. - Postępowanie jest na wstępnym etapie. Zbierane i oceniane są materiały. Trwają przesłuchania. Na razie jest to postępowanie w sprawie. Na tym etapie nie można mówić o podejrzanym, czy jakichkolwiek zarzutach - wyjaśnia prokurator Marta Pętkowska, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Przemyślu. Postępowanie jest prowadzone z art. 200 par. 1 kodeksu karnego, który mówi "Kto obcuje płciowo z małoletnim poniżej lat 15 lub dopuszcza się wobec takiej osoby innej czynności seksualnej lub doprowadza ją do poddania się takim czynnościom albo do ich wykonania, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12". Możliwe, że do końca lipca zostaną zakończone wstępne czynności. W trakcie postępowania może zmienić się jego kwalifikacja.

 

Rozpętała się burza

Po emisji reportażu Uwagi i powieleniu informacji w innych mediach pojawiło się mnóstwo komentarzy, a w mieście rozgorzało. Do Redakcji Gazety Jarosławskiej zgłaszali się rodzice uczniów posądzanego nauczyciela. Kontaktowali się dawni wychowankowie. Mieliśmy okazję rozmawiać z obecnymi uczniami. Wszyscy stanęli murem za trenerem. - To nieprawda. Jestem gotowa o tym zaświadczyć. Stanąć przed każdym, kto rzuca takie oskarżenia. Nie chowam twarzy. Pokażcie ją. Podajcie moje nazwisko. Nie boję się. Mnie uczył. Teraz uczy moje dzieci. Nie jednemu pomógł.  Wielu z nas nie poszło w złą stronę, bo pokierował. Dzieci lgnęły do niego, ale nigdy nie było mowy o nagannym zachowaniu pana W*. Zniszczyć łatwo, dlatego stajemy w jego obronie - to najczęściej słyszane słowa poparte emocjami. - Chcą go zaszczuć. Sam się nie obroni - słyszymy. - Nie wiem jak potoczyłyby się moje losy, gdyby nie pan W. Byłam w drużynie koszykówki, która kierował. Dbał o nas. W każdej sytuacji można było na niego liczyć. Nigdy nie spotkałyśmy się z niestosownym zachowaniem - mówi była uczennica i zawodniczka. Emocje narastają. Nie wszyscy rozmawiający z nami potrafią je opanować. Pojawia się płacz, analiza wyjaśnień posądzających, szukanie niejasności, a nawet uwagi związane z sytuacją i zachowaniem rodziny zawodniczki i jej samej.

 

Jesteśmy za trenerem

Udaje się nam również spotkać z grupą dziewczyn z zespołu prowadzonego przez posądzonego nauczyciela. Zawodniczki szczegółowo opowiadają spotkanie, na którym miało dojść do zdarzenia ocenianego jako molestowanie seksualne. Miało to się stać podczas grilla zorganizowanego po meczu obok stadionu w podjarosławskiej miejscowości. Mówią, że druga zawodniczka stała wtedy tuż obok. - Niedaleko był drugi trener. W pobliżu byli też rodzice. Gdyby się coś działo zauważałabym - mówi dziewczyna z zespołu. - Stajemy jednogłośnie za trenerem - mówią dziewczyny.

Odzywają się byli uczniowie z zagranicy

- Wiem co to znaczy pomówienie, co znaczy bezpodstawne oskarżenie. Bardzo łatwo je rzucić. Jestem przekonany, że on jest niewinny - zapewnia również w imieniu sporej grupy kolegów pan Jakub z Anglii. - Będzie dobrze, ale zanim do tego dojdzie dużo czasu i cierpienia upłynie - dodaje zapewniając, że już przygotowują stronę w Internecie, na której pokażą ile tylko można o tej sprawie i dadzą możliwość jej komentowania.

 

Posądzany o molestowanie jest znanym w mieście nauczycielem z 37-letnim stażem pracy. Wielokrotnie wyróżniany. Zajmuje się też działalnością trenerską. Chcieliśmy z nim porozmawiać. Poprosiliśmy panią dyrektor, żeby mu przekazała numer do Redakcji. Nie zadzwonił. Po wszczęciu postępowania został zawieszony w obowiązkach nauczyciela. Maja została usunięta z drużyny. Trudno powiedzieć jak sprawa się zakończy.

 

Pomimo tego, że większość rozmawiających z nami zgadza się na podanie ich danych osobowych zachowujemy pełna anonimowość ze względu na dobro osób biorących bezpośredni udział w sprawie.

Użyte imiona i inicjały zostały zmienione.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze
Popularne