Stanisław Krasny pozostanie szefem szpitala

Autor: erka 17.08.2019 Nr: 33/2019
Dyrektor COM w Jarosławiu Stanisław Krasny znalazł czas, by w pierwszy dzień po chorobie porozmawiać o przyszłości szpitala.
Dyrektor COM w Jarosławiu Stanisław Krasny znalazł czas, by w pierwszy dzień po chorobie porozmawiać o przyszłości szpitala.

- To co robię, to czyste szaleństwo. Powinienem dochodzić do zdrowia, ale nie potrafię zostawić szpitala z trwającymi inwestycjami i pojawiającymi się co chwilę problemami. Szczególnie teraz trzeba mieć końskie zdrowie, by nad tym czuwać. Mam nadzieję, że siły pozwolą - mówi Stanisław Krasny, dyrektor Centrum Opieki Medycznej w Jarosławiu. W środę, 7 sierpnia wrócił do pracy po trzymiesięcznej nieobecności spowodowanej zawałem, który dopadł go w pracy.

W COM trwają remonty i przebudowy. Mieszkańcy, personel szpitala i władze powiatu, który jest organem prowadzącym placówkę mają nadzieję, że już niedługo będą mogli się pochwalić dobrym i nowoczesnym szpitalem. - Nie mogę zawieść tych oczekiwań - mówi dyrektor. 

Od września rusza Szpitalny Oddział Ratunkowy z izbą przyjęć. Niedługo po tym zakończy się szeroka termomodernizacja z wymianą sieci ciepłowniczej, dociepleniem ścian i nowymi elewacjami. Wizerunek szpitala się poprawia. Dyrektor zapewnia, że zmiany w szpitalu nie zamykają się tylko w sferze materialnej. Dotyczą także strony ludzkiej, która jest równie ważna jak zapewnienie nowoczesnego sprzętu.

- Każda inwestycja powoduje konieczność rozpoczęcia kolejnej. Końca nie widać, ale trudno się dziwić, że jest tak dużo potrzeb. Po latach zastoju nazbierało się i trzeba je wykonać. Trzeba mieć swoją wizję, opracowaną strategię i ją realizować. Bez względu na trudności. Tego oczekują pacjenci, pracownicy i władze powiatu, które powierzyły mi funkcję, a moim zadaniem jest wywiązać się jak najlepiej. Uważam, że to uczciwe podejście -  wyjaśnia S. Krasny. 

 

Wyzwanie, a nie miejsce pracy

- Nie traktowałem swojej pracy w szpitalu w Nisku i teraz w Jarosławiu jako konieczność, potrzebę zarabiania. Wiadomo, ze jestem wojskowym emerytem. Mam z czego żyć. Przyznaję, że funkcja dyrektora to duże wyzwanie, ale daje też satysfakcję. Jeśli jestem zaakceptowany przez środowisko, to przychodzi motywacja do pracy. Zaczynam nią żyć i jestem gotów zmierzyć się z trudnymi i skomplikowanymi zadaniami. Zawsze robiłem to, co chciałem robić. Gdy jeszcze, jak tutaj, moje działania są zaakceptowane i wspierane angażuję się do końca. Lubię wyzwania. Mimo tego, że towarzyszy im ryzyko, stres a ich realizacja wymaga poświęcenia -  zapewnia dyrektor zaznaczając, że ważnym bodźcem jest wyrażana przez poprzednie i obecne władze powiatu, w tym starostę, chęć współpracy i zrozumienie dla podejmowanych działań na rzecz szpitala. - Widać zainteresowanie i chęć pomocy. Zrozumienie i szukanie możliwości rozwoju. To mobilizuje. Mamy świadomość, że placówka wymaga doskonalenia i wierzymy, że nam się uda - dodaje S. Krasny.

Muszę być na miejscu

- Jeśli mam się czuć odpowiedzialny za szpital, to muszę w nim być. Nie wyobrażam sobie inaczej. Rehabilitacja po zawale zakończyła się. Nie mam zamiaru korzystać ze zwolnień lekarskich tylko dlatego, że jest taka możliwość. W szpitalu dzieje się dużo. Inwestycje, finansowanie, niedawno zakończony spór zbiorowy z pracownikami, sprawy płacowe itd. Nie można zapomnieć najważniejszej strony, czyli jakości leczenia, a nawet samego stosunku personelu do pacjenta. Na odległość nie można nad tym czuwać - uważa dyrektor.

S. Krasny zapewnia, że jeśli tylko zdrowie pozwoli, nie rozważa pożegnania się z jarosławskim szpitalem.

Komentarze
Popularne