Malarz aniołów i zimy

Autor: MS 17.08.2019 Nr: 33/2019
Żeby zacząć malować lub rzeźbić trzeba mieć w sobie pragnienie – uważa pan Zbigniew
Żeby zacząć malować lub rzeźbić trzeba mieć w sobie pragnienie – uważa pan Zbigniew

Zbigniew Pelc to człowiek z pasją malowania i rzeźbienia. Obecnie mieszka w Kidałowicach pod Jarosławiem. Twierdzi, że zdolności artystyczne odziedziczył po swoim dziadku. Talent ujawnił się u niego już w okresie dzieciństwa.


Wówczas odkrył w sobie zamiłowanie do rysowania. Samodzielnie zaczął rozwijać swój artystyczny warsztat, dawało mu to dużo radości. Tak narodziła się jego pasja, której poświęcał się przez całe życie. Umiejętności malowania pan Zbigniew nie nauczył się w szkole, zdobył ją przez oglądanie prac innych artystów oraz przez szukanie u nich inspiracji do swoich obrazów. Uczęszczał do zasadniczej szkoły zawodowej dla pracujących. Tam wyuczył się zawodu malarza budowlanego. Kształcenie w takiej placówce polegało, na tym, że trzy dni uczył się, trzy dni pracował, a jeden dzień odpoczywał. Po szkole posiadał konkretny zawód. – W Jarosławiu, wtedy budowano bloki mieszkalne, pracy i pieniędzy nie brakowało – jak wspomina pan Zbigniew. Chociaż praca była dobrze płatna, to jednak musiał z niej zrezygnować. – Ekipa malarzy nie stroniła od alkoholu, a mnie jako najmłodszego wysyłali po trunki. Na dłuższą metę nie dało tak funkcjonować – opowiada. W międzyczasie odbył jeszcze służbę wojskową, podczas której zwrócił uwagę na kolegę rzeźbiącego tzw. „świątki”, figury dziada w długich włosach, wąsach i brodzie. Szybko podłapał ten pomysł i sam zaczął z powodzeniem takie robić. I tak rozpoczął przygodę z rzeźbą.

 

Anioły

Dla artysty ważnym krokiem w rozwijaniu swojej pasji malarskiej było odkrycie malowideł w jarosławskiej kolegiacie. Przedstawione tam malarskie dekoracje oraz wizje aniołów i świętych zaczął z zainteresowaniem podpatrywać i kopiować. Wzorców szukał też w książkach. Owocem tych „wycieczek” do kościoła było samodzielne udekorowanie już nieistniejącej cmentarnej kaplicy w Kidałowicach, a także murowanej cerkwi w Kramarzówce. Na ścianach tych kościołów artysta ukazał postacie aniołów w różnych pozach w duchu malarstwa Winterowskiego, autora malowideł w Kolegiacie. Stąd m.in. znalazły się tam anioły pełno postaciowe, ukazane jako pulchne dzieci, albo jako główki ze skrzydłami.  Jego własną koncepcją był motyw aniołów trzymających prawdziwy obraz zawieszony na ścianie.

 

Zima

W swoich obrazach olejnych najczęściej podejmuje temat przyrody i pejzażu w różnych odsłonach. Pokazuje zwierzęta, las, drzewa, drewniane chaty, stawy, leśne strumyki, łąki o różnych porach dnia. W pejzażu najbardziej celuje w tematyce zimowej. Wśród tych dzieł znajdują się takie, które namalowane są o zmroku. W oknach chat pali się światło, drzewa w oddali spowija ciemność, a śnieg przybiera różne odcienie koloru błękitnego.

Druga pasja Zbigniewa Pelca to rzeźba. Rzeźbi w drzewie głównie lipie, osice. Przedstawia figury ludzkie. Tematyka jest szeroka. Rzeźbił Chrystusa Frasobliwego, w koronie cierniowej,  kopię Matki Bożej Bolesnej z Jarosławia, św. Krzysztofa do kapliczki, św. Floriana dla OSP Kidałowice, wykonał też postać Józefa Piłsudskiego, i wiele innych. Każdą swoją rzeźbę starannie maluje. Obrazy i rzeźby znajdują się w jego własnej kolekcji, a także prywatnych zbiorach. Ziemia przeworska i jarosławska z pewnością kryje wielu artystycznie utalentowanych ludzi takich jak Zbigniew Pelc, którzy z różnych powodów nie zostali pokazani szerszej publiczności. Chętnie pokażemy ludzi o artystycznej duszy. Wystarczy skontaktować się z Redakcją Gazety Jarosławskiej.

Komentarze
Popularne