Akcja CBA w jarosławskiej restauracji

Autor: erka 20.09.2019 Nr: 38/2019
Agenci CBA ujęli sześć osób w momencie, gdy chciały odjechać z hotelowego parkingu.
Agenci CBA ujęli sześć osób w momencie, gdy chciały odjechać z hotelowego parkingu.
Fot. CBA

Wybuchy granatów. Zamaskowani mężczyźni powalają zamierzających wsiąść do samochodów. Krępują i zamykają w czekających furgonetkach. W specjalnej operacji Centralnego Biura Antykorupcyjnego przeprowadzonej w jednej z jarosławskich restauracji zatrzymano w piątek sześć osób. W tym dwóch Ukraińców podających się za funkcjonariuszy służb specjalnych swojego państwa. Akcja była związana z przemytem dużych ilości bursztynu.

Około godz. 18 w piątek na parkingu przy hotelu i restauracji wybuchły granaty hukowe. Stało się to w momencie, gdy kilku mężczyzn zamierzało wsiąść do samochodów na ukraińskich numerach rejestracyjnych. Uzbrojeni i zamaskowani agenci CBA zatrzymali sześć osób, które mogą mieć powiązania z przemytem dużych ilości bursztynu z Ukrainy do Polski.

Wiadomość o akcji szybko się rozeszła. Wiadomo było, że do zatrzymania doszło obok znanego lokalu na obrzeżach Jarosławia. O celu akcji i zatrzymanych poinformował Wydział Komunikacji Społecznej CBA dzień później. W krótkiej notce czytamy:  - 13 września 2019 roku w ramach prowadzonej operacji specjalnej funkcjonariusze rzeszowskiej Delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali 6 osób, w tym dwóch obywateli Ukrainy podających się za funkcjonariuszy ukraińskich służb specjalnych. Operacja specjalna prowadzona przez CBA dotyczy przemytu na terytorium RP dużej ilości bursztynu. Materiały CBA zgromadzone w tej sprawie zostaną przekazane do Prokuratury Krajowej.

Wiadomo, że po zatrzymaniu funkcjonariusze CBA sprawdzali także pomieszczenia lokalu i samochody służące szóstce zatrzymanych.

- Akcja przypominała operacje widziane w filmach. Wszędzie byli uzbrojeni agenci w kominiarkach. Jedni zatrzymywali. Inni zabezpieczali. Skutych prowadzili z głową przy ziemi. Zamknęli ich w samochodach. Wszędzie sprawdzali. Mówią, że agentów było kilkudziesięciu. Część z nich przyjechała wcześniej. Nocowali w hotelu. Chyba obserwowali podejrzanych. Funkcjonariusze poruszali się samochodami na gdańskich numerach rejestracyjnych. Przestraszyłam się. Zresztą wszyscy byli w szoku. Zarówno goście, jak i pracownicy. Nikt nie spodziewał się takiej akcji. Wybuchy, bezceremonialne zachowanie agentów i ostre traktowanie zatrzymanych sprawiało, że wszyscy poczuli się zagrożeni. Zapamiętam to na długo. Na szczęście okazało się, że chodzi o przemytników, którzy tylko nocowali w hotelu - opowiada kobieta, która była w restauracji w czasie operacji CBA.   

 

 Kolejna akcja na Podkarpaciu

Operacja, która wywołała poruszenie w Jarosławiu była jedną z wielu prowadzonych w ostatnim czasie w regionie. Początkiem sierpnia tego roku funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej z na przejściu granicznym z Ukrainą w Medyce, udaremnili przemyt okazałej bryły nieoszlifowanego bursztynu wartej około 20 tysięcy zł. Pod koniec października ubiegłego roku na przejściu granicznym w Korczowej, funkcjonariusze KAS udaremnili przemyt aż 275 kilogramów nieoszlifowanego bursztynu. W maju b.r. na przejściu granicznym w Dorohusku zatrzymano Ukraińca, który przewoził ponad 400 kg bursztynu. Wartość rynkowa takiej kontrabandy może wynosić około 8 mln zł.  

Czarny rynek bursztynu przemycanego z Ukrainy do Polski to setki kilogramów i zyski liczone w milionach złotych. Szacuje się, że 90 procent bursztynu na naszym rynku pochodzi z Ukrainy. Tam nad nielegalnym wydobyciem czuwa mafia. Przemycony do Polski nabiera wartości, ponieważ Gdańsk jest uznawany za światową stolicę bursztynu i stempel pochodzenia z nad Bałtyku daje gwarancję jakości. Turyści z całego świata, a szczególnie ze wschodniej Azji wydają setki milionów euro za biżuterię z naszego jantaru. A to napędza czarny rynek.

 

 

 

Komentarze
Popularne