Zabierzcie te złomy spod naszych okien

Autor: erka 27.09.2019 Nr: 39/2019 2
W godzinach szczytu pod oknami mieszkających w bloku przy ul. Sikorskiego.
W godzinach szczytu pod oknami mieszkających w bloku przy ul. Sikorskiego.

- Pod naszym blokiem zrobili stację autobusową. Zatrzymują się dziesiątki autobusów. Nie zapewniono żadnych warunków dla setek oczekujących. Są wszędzie. Na podwórku i w klatkach schodowych. Pełno niedopałków, butelek po alkoholu i fetoru po załatwianych potrzebach fizjologicznych. Część autobusów dymi jak parowozy. W takich warunkach nie da się żyć - narzekają mieszkańcy bloku przy ul. Sikorskiego w Jarosławiu. Ich mieszkania sąsiadują z przystankiem autobusowym, który od niedawna stał się jednym z głównych punktów przesiadkowych w mieście.

Delegacja mieszkańców interweniuje w różnych instytucjach. Jak na razie skutków nie widać. W starostwie dowiedzieli się, że ul. Sikorskiego będzie przebudowywana i w miejscu przystanku powstanie zatoka. - Wybudowanie zatok postojowych zmniejszy uciążliwość dla mieszkańców, ponieważ autobusy nie będą blokować ruchu - zapewniają służby powiatowe. Chodzi o to, że przestaną dymić samochody oczekujące na odjazd autobusów korkujących ulicę. Poinformowano ich także, że decyzja o przebudowie ul. Sikorskiego, Lisińskiego i Piekarskiej jest już prawomocna.

W ubiegłym tygodniu przedstawiciele mieszkających w bloku sąsiadującym z przystankiem byli u burmistrza Jarosławia. - W bloku mieszka ponad setka ludzi. Nikt się nami nie interesuje. Oplute ściany i schody to tylko jeden z problemów. Kolejny, to zadymiające okolicę stare autobusy, które stoją z pracującymi silnikami. Kto pozwolił na taką kumulację kursów. Czemu nikt nie pomyślał o stworzeniu ludzkich warunków dla rzeszy czekających - pytali gospodarza miasta. Mówili o zachowaniu części oczekujących, o braku reakcji na uwagi mieszkańców. Wspominali, że jednej z mieszkanek puściły nerwy i wylała z balkonu wiadro wody na oczekujących. Największą dokuczliwością, według mieszkańców, są kopcące autobusy oraz oczekujący, którzy wlezą wszędzie.

 

Będą opłaty za korzystanie z przystanków

- Rozumiem waszą sytuację i zgadzam się, że powstaje komunikacyjny koszmar - mówił mieszkańcom Waldemar Paluch, burmistrz Jarosławia. Zaznaczył jednak, że kompetencje służb miejskich są znikome, jeśli chodzi o transport publiczny, rozmieszczenie przystanków i rozplanowanie linii. Wspomniał, że wychodził z propozycjami uregulowania miejsc przystankowych dla autobusów linii pozamiejskich, ale nie znalazł zrozumienia.

Burmistrz obiecał mieszkańcom, że zostaną wprowadzone opłaty za korzystanie z przystanków miejskich przez innych niż MZK przewoźników. Sprawdzi, czy w mieście są przystanki należące do prywatnych przewoźników. Zobowiązał się też do sprawdzenia w Urzędzie Marszałkowskim jakie linie przebiegają przez miasto wraz z rozmieszczeniem przystanków wpisanych do koncesji. Zapewnił, że po wybudowaniu zatoki rozważy budowę wiaty dla oczekujących. Samym mieszkańcom zaproponował ogrodzenie bloku tak, by na podwórko mogli wejść tylko mieszkańcy.

Wynika z tego, że proszący o pomoc mieszkańcy bloku przy ul. Sikorskiego mogą, co najwyżej liczyć na częściowe załatwienie problemów i sytuacja sprzed lat, gdy zatrzymywały się koło nich tylko autobusy komunikacji miejskiej już nie wróci. Upominający się o spokój nie mogą nawet dostać konkretnej odpowiedzi, bo urzędów i instytucji czuwających nad całością spraw związanych z komunikacją publiczną jest wiele. Każdy, nie patrząc na innych, robi w zakresie swoich kompetencji. W rezultacie mamy to, co mamy.

 

 

 

Komentarze
Popularne
Komentowane