Głos w sprawie "Igrzysk śmierci na ZEKu"

Autor: erka 27.09.2019 Nr: 39/2019
Głos w sprawie "Igrzysk śmierci na ZEKu"

Po wspomnianym artykule opublikowanym w ubiegłym, 37 numerze Gazety Jarosławskiej odezwali się Czytelnicy, którzy nie do końca zgadzają się z tłumaczeniami Piotra Kubasa, przedstawiciela przemyskiego okręgu Polskiego Związku Wędkarskiego.

Pisaliśmy o dużej ilości śniętych ryb po 24 godzinnych zawodach wędkarskich na zbiorniku ZEK w Radymnie. Według zbulwersowanych takim faktem ludzi, ryb nie dających oznak życia były setki. Według związku były to znikome ilości.

 

Czytelnicy przytaczają argumenty, które według nich świadczą o mijaniu się z prawdą przez przedstawicieli PZW. Zarzucają, że były luki w przestrzeganiu przepisów podczas zawodów. Chociażby dopuszczenie do nich uczestników spoza okręgu przemyskiego, którzy nie mając opłaconych składek nie mogli łowić.

- Ryb pływało naprawdę dużo, tak jak ludzie opisują. A mówienie, że był to tylko odsetek jest kolejnym kłamstwem. W poniedziałek rano organizatorzy zawodów biegali po ZEK-u i zbierali resztki śniętych ryb i zebrali po 24h od zawodów dość sporą ilość - pisze jeden z wędkarzy. Odnoszący się do informacji z okręgu przemyskiego PZW nie wierzą, że rocznie przeznacza on na zarybianie ZEK-u 20 - 30 tys. zł. Piszą o kwocie nie przekraczającej 5 tys. zł. Na koniec podsumowują wpływy związku ze składek wędkujących w Radymnie. Wyliczają, że od ponad 400 łowiących wpływa do okręgu ponad 100 tys. zł, a radymniańskie koło dostaje z tego co najwyżej 9 tys. zł.  

 

Od Redakcji; Przygotowując tekst uznaliśmy, że opisy interweniujących są wiarygodne, tak samo jak tłumaczenia przedstawiciela PZW. Sprawą śniętych ryb zajmuje się policja. Czekamy na ustalenia.

Komentarze
Popularne