Obiecują dobrobyt

Kampania wyborcza nabiera tempa. W naszym okręgu o 11 mandatów poselskich ubiega się 110 kandydatów. Czyli wejdzie co dziesiąty. Sondaże coś tam pokazują. Jedni są bardziej pewni wyboru. Inni mniej, a są też tacy, którzy na mandat nie liczą. Pewności nie ma nikt. O ich miejscu na liście zdecydowała wyborcza ekonomia. Są tam także ludzie tylko po to, by głosów przysporzyć swojej liście. To przełoży się na liczbę mandatów.

 Zdecydują wyborcy. Część ma już swoje typy. Inni szukają na kogo postawić, a mają w czym wybierać. Kampania jest skierowana właśnie do tych niezdecydowanych. Przy okazji, już przypisany do określonych opcji, elektorat też trzeba zmobilizować i zachęcić. Bo może stanąć okoniem i głosu nie da. Wybory to jedyny moment, gdy głos mają zwykli ludzie. Potem rządzą inni. Mówimy, że zostali obdarzeni zaufaniem społecznym, ale różnie z tym jest. W każdym razie możemy się wypowiedzieć i warto skorzystać, bo takie sytuacje zdarzają nam się rzadko. Nawet wtedy, gdy spodziewamy się, że nasz kandydat przepadnie, bo wtedy dajemy innym do zrozumienia, iż nie wszyscy im przyklaskują.

Jakby nie patrzeć warto skorzystać z możliwości i wziąć udział w decydowaniu. Tym bardziej, gdy zachodnia demokracja zaczyna solidnie kuleć. Przykładem jest chociażby zawierucha z brexitem. Decydują, jak maluchy w piaskownicy i do dzisiaj nie znaleźli żadnego rozwiązania. Mamy okazję postawić na ludzi, którzy się w tym wszystkim połapią, a można się spodziewać, że tacy w tej 110 są.

Zachwalają i obiecują wszyscy. Kampanii, tak nastawionej na prowadzenie narodu do raju, jeszcze chyba nie było. Obojętnie kto wygra wybory, mamy dobrobyt. Zyskają emeryci i pracujący. Im kto mniej zarabia, tym więcej mu przypadnie. Służba zdrowia się uleczy, a przedsiębiorcom podatki obniżą. Szkoły będą kształcić specjalistów. Będą nowe drogi i mosty. Regiony do tej pory zapomniane złapią wiatr w żagle. O rozwiniętych też będą pamiętać. Rolnicy dostaną godne pieniądze za ich ciężką pracę. Powietrze się oczyści, a woda w rzekach i jeziorach będzie jak łza. Będziemy pracować mniej, ale pieniędzy nam nie braknie. Na emeryturę też pójdziemy szybciej, by życia użyć zanim nas starość dopadnie. Takich obietnic jest znacznie więcej. Obojętnie z jakiego ugrupowania jest kandydat. Każdy zapewnia, że będzie cudnie.

Niestety życie uczy, że obietnice polityków są najczęściej palcem na wodzie pisane i jak mówią, że śrubę przykręcą, to przykręcają, a jak mówią, że popuszczą, to mówią. Nie można jednak generalizować i przynajmniej jest nadzieja, że wśród tej pokaźnej grupy kandydatów znajdziemy ludzi, którzy nie tylko dla zaszczytów, pieniędzy i władzy ubiegają się o mandat. Warto więc przyjrzeć się każdemu i postawić na tego, który nadzieję jednak daje. Podejść racjonalnie. Nie wierzyć we wszystko, bo oni sami w to nie wierzą. Mają rację, że może być lepiej. Wystarczy tylko, by każdy solidnie robił, co do niego należy. Politycy również.

Walka o miejsce w parlamencie pokazuje także, jak skłóceni jesteśmy. Każda opcja wybiela siebie, a konkurencję miesza z błotem. Miejmy nadzieję, że po wyborach przestaną na siebie ujadać. Zrozumieją, że zastali namaszczeni jako słudzy, a nie władcy. Za to im płacimy.

 

 

 

 

Komentarze
Popularne
Komentowane