Nie zbierajcie trujących

Przywieźli promesę na nowy most w Jarosławiu. To więcej niż obietnica, bo na piśmie i ważni ludzi ją przekazali. Wcześniej też zapowiadali, ale wtedy było to na wyrost. Teraz ma się spełnić i nowym mostem możemy jechać nawet za cztery lata. Wtedy też będzie kampania wyborcza.

Są promesy na modernizację dróg. W powiecie jarosławskim na 12 mln zł. W przeworskim za 10. Płyną zapowiedzi na dodatkowe pieniądze. O zwykłych ludziach też nie zapominają i obiecują. Korwin-Mikke daje kobietom promesę na prawo do bogatego męża i zapewnia, że należy im się porządny chłop, a nie zniewieściałe indywiduum.

Wszyscy obiecują. Warunek jest jeden. Trzeba na nich głosować. Tylko tyle. Problem w tym, że każdy chce dobrze, a które dobrze jest lepsze trudno określić. By nie zginąć w rozgardiaszu obietnic, można wybrać się na grzyby. Mówią, że rosną i od razu ostrzegają przed osobnikiem, który z Australii przywędrował i nazywany jest palcami diabła. To czerwony grzyb, który swoim wyglądem grzyba nie przypomina. Za to cuchnie jak nieszczęście i jest bliskim krewnym sromotnika bezwstydnego zwanego po łacinie Phallus impudicus. Sromotnik rośnie u nas, a trafić na niego łatwo, bo też śmierdzi. Swoją nazwę zawdzięcza bezwstydnemu kształtowi, ale można go nawet spożywać. Pod warunkiem, że smakoszowi nie przeszkadza fetor i budzący niemoralne skojarzenia wygląd. W każdym razie grzybobranie może przybliżyć do realnego postrzegania rzeczywistości. Borowik szatan przypomina prawdziwka, ale sinieje i jest trujący. Zwracajmy uwagę, by nie pomylić. Darwin mówił, że przyroda stworzyła człowieka, więc powinna go wykarmić. Człowiek stworzył polityków, więc też musi ich wyżywić. Podczas wyborów decydujemy o tym, który z chętnych będzie spożywał delicje, a który będzie musiał zadowolić się suchym prowiantem. Niestety decydujemy również o tym, jak będzie wyglądało nasze menu. 

W Jarosławiu mieliśmy szczyt. Nazwę można różnie kojarzyć. W tym przypadku było to spotkanie wybranych przedstawicieli. Zebrali się po to, by pokazać miastu kierunek do dobrobytu. Na efekty trzeba poczekać, ale jest nadzieja. Podobne już były. Choćby przy tworzeniu klastrów. Powstał taki. Skupił co ważniejszych i do dziś nie wiadomo po co. O Miejskim Ośrodku Funkcjonalnym też było głośno. Za co najmniej kilkadziesiąt mln zł miała powstać wspólna jarosławsko-przeworska aglomeracja. Na razie jest w fazie niemowlęcej i to od kilku lat.

Przyzwyczajono nas do tego, że tam na górze dużo mówią. Obojętnie, czy jest to góra na poziomie gminy, miasta, czy kraju. Mądrze gadają, używając języka parlamentarnego. Kiedyś, jak pisze o. Leon Knabit, dyplomatyczne wypowiedzi były wzorem do naśladowania. Dzisiaj broń nas Boże od parlamentarnego zachowania się.

Spadło trochę deszczu i nie tylko grzyby się pokazały. Kwitnie magnolia i jabłoń. Jarzębina wypuszcza nowe pędy i też kwitnie. Złapały trochę wody i chcą nadrobić zastój po suszy. Nie biorą pod uwagę, że taki pośpiech tylko im szkodzi. Jesienne przymrozki wybiją im z głowy bezsensowne wyprzedzanie naturalnej kolei rzeczy, a wiosną będą słabsze od roślin, które zamiast kwitnąć, przygotowywały się do zimy.

Komentarze
Popularne
Komentowane