Ratujmy naszego tatę!

Autor: ek 11.10.2019 Nr: 41/2019
Michałek i Oskar z tatą.
Michałek i Oskar z tatą.
Fot. archiwum rodzinne

– Nasz tatuś zachorował. Nie ma już tyle sił, by się z nami bawić. Mama płacze, gdy pytamy kiedy tato wyzdrowieje. Mówi, że potrzeba dużo pieniążków, żeby go wyleczyć – mówią 7-letni Oskar i dwa lata młodszy Michał nie zdający sobie jeszcze sprawy na jak ciężką chorobę cierpi ich tato. Mężczyzna zmaga się z nowotworem mózgu, a na nierefundowaną terapię potrzeba blisko 200 tys. zł

Życie czteroosobowej rodziny runęło jak domek z kart, w momencie gdy 34-letni Damian Iwosa z Jarosławia (tata chłopców) dowiedział się o swojej ciężkiej chorobie. Diagnoza, której nikt się nie spodziewał zapadła końcem lipca i zabrzmiała jak wyrok: glejak czwartego stopnia. Nowotwór mózgu zaatakował nagle, z ogromną siłą, w czasie gdy nikt się tego nie spodziewał. Był na tyle bezlitosny, że mężczyźnie nie dawano większych szans na przeżycie. Rodzinę uprzedzano, że może nie przeżyć drogi do szpitala. Na szczęście, wszystko się udało. 1 sierpnia w rzeszowskim szpitalu 34-latek pomyślnie przeszedł operację ratującą życie. Wola walki i chęć życia sprawiły, że Damian po raz kolejny mógł tulić w objęciach swoich najbliższych. I w tym momencie wydawać by się mogło, że ta historia ta, ma już szczęśliwe zakończenie. Lecz niestety… Walka trwa nadal, a karty w tej nierównej grze rozdaje przeciwnik.

– Ten guz odrasta. Uciska nerwy. Każdy jeden dzień to walka o przetrwanie. Boimy się o to co będzie jutro – mówi ze łzami w oczach pani Anna, narzeczona Damiana.

 

Jest nadzieja

– Widzimy jak wiele wysiłku sprawiają Damianowi proste, codzienne czynności. Musimy mu jakoś pomóc. Wykorzystać każdą szansę, którą zsyła nam los. A taka istnieje. Jest to Terapia Nano Therm, do której Damian został już wstępnie zakwalifikowany. Niestety nie jest ona refundowana i tu pojawia się problem – mówi Marta Kłak-Arendt, kuzynka Damiana, zaangażowana w pomoc młodemu mężczyźnie.

Koszt takiej terapii w Niemczech to 25 tys. euro. Od niedawna wykonuje się ją także w Polsce, w jednym z lubelskich szpitali, gdzie takie leczenie kosztuje 190 tys. zł. Niestety, rodzinę nie stać na sfinansowanie leczenia. Stąd prośba o pomoc.

– Nie jest łatwo prosić o pomoc, ale żyć ze świadomością, wiedząc, że nie zrobiło się wszystkiego co możliwe, byłoby jeszcze trudniej. Dlatego z ogromną prośbą, zwracamy się z bezpośrednim apelem do wszystkich ludzi dobrego serca: Proszę, pomóżcie nam ratować Damiana, wspaniałego człowieka, troskliwego ojca. Osobę doświadczoną przez życie, która doskonale wie jak to jest wychowywać się bez rodziców. Musimy zrobić wszystko, by podobny los nie spotkał jego dzieci – mówi M. Kłak-Arendt,

 

Marzy by

Damian wie w jak trudnej sytuacji się znajduje. Zapytany o swoje marzenia odpowiada krótko:

– Chciałbym troszkę pomieszkać z moją rodziną w nowym mieszkaniu, do czego się przygotowywaliśmy nie wiedząc jeszcze o mojej chorobie. Jednak takim moim najskrytszym marzeniem jest doczekać I Komunii św. mojego syna – odpowiada.

   Rodzina i bliscy chcieliby pomóc spełnić marzenia mężczyzny. Dlatego zorganizowali zbiórkę. Każdy, kto chciałby wesprzeć ich w tych działaniach może przekazać wybrany przez siebie datek na konto Fundacji Siepomaga. Link do zbiórki: https://www.siepomaga.pl/ratujemy-damiana

Komentarze
Popularne