Kradł pszczoły luzem?

Autor: erka 08.11.2019 Nr: 45/2019
Pszczoły leciały do wychodka, jak do ula.
Pszczoły leciały do wychodka, jak do ula.

Jeśli ktoś myśli, że pszczół nie można ukraść na sztuki, a chcąc je zwędzić trzeba wziąć cały ul, to się myli. W powiecie jarosławskim doszło do kradzieży dużej ilości tych pracowitych owadów bez wizyty złodzieja w pasiece. Tak przynajmniej uważa pszczelarz, który swoje straty ocenił na ponad 7 tysięcy zł. Sprawa trafiła na policję. Funkcjonariusze badają, czy doszło do kradzieży pszczół przez zwabianie. Do zdarzenia miało dojść w niedzielę, 13 października. Podejrzewany wykorzystał ładną pogodę. Miodem zanęcał owady do ustawionego w rogu działki wychodka. Ukrył w nim ul. Gdy pszczoły go zapełniły zamykał i wymieniał na pusty, polany wcześniej miodem.

Określenie pszczoły luzem kojarzy się humorystycznie. Jest nawet dowcip opisujący kontrolę drogową, podczas której kierowca nie chce pokazać, co wiezie. Policjant nalega. W końcu używa przymusu bezpośredniego i wtedy kierowca wymięka przyznające, że wiezie pszczoły luzem. Na tym sprawdzanie się kończy, bo z kolei wymięka policjant. Okazuje się jednak, że wydumana powiastka może mieć rzeczywiste przełożenie. Przekonał się o tym pszczelarz z okolic Jarosławia.

 

Straciłem połowę pszczół

- W niedziele raczej nie chodzę do pasieki. Jednak 13 października po południu zaszedłem zobaczyć jak zachowują się pszczoły. Pogoda była ładna, ale nie spodziewałem się, że będą intensywnie latać, bo okres kwitnienia już minął. Przy ulach stanąłem jak wryty. Ruch w pasiece potężny. Pszczoły zachowywały się tak, jakby wszystkie lipy w okolicy zakwitły. Wszystkie frunęły w kierunku sąsiedniej działki. Zauważyłem właściciela. Szedł w stronę sławojki. Wszedł do środka, ale drzwi nie zamknął. Przyjrzałem się dokładniej. Cały wychodek był oblepiony pszczołami - opowiada pszczelarz. Zaciekawiony sytuacją objechał działkę sąsiada, by od drugiej strony zobaczyć co się dzieje. - Miał przygotowane ramki. Coś po nich polewał. Wkładał do ula. Zanosił go do kibelka i znowu polewał. Pszczoły lgnęły do nich jak do miodu. Nie wiedziałem, co robić. Nagrałem sytuację telefonem i zapytałem sąsiada, co robi. Karmię pszczoły - odburknął. Odpowiedziałem, że inaczej to widzę i mam to udokumentowane. Ten szybko się zwinął, a ja po konsultacji ze związkiem pszczelarzy zawiadomiłem policję - mówi. Funkcjonariusze przyjechali. Spisali notatkę. Zapytali go skąd ma pewność, że to jego pszczoły i odjechali. Kilka dni później okradziony pszczelarz złożył zeznania. Sprawa się toczy. Z 34 pni jakie miał zniknęło co najmniej połowę pszczół. By przeżyły zimę musiał ule połączyć. Teraz ma 17. Pozostały matki, którym zabrano pszczoły. W tym samym czasie znajomi pszczelarze mówili mu, że jeden z właścicieli pasiek szuka matek, bo ma nadmiar pszczół, a brakuje królowych roju.

 

Związek powołał komisję

- Jej celem było oszacowanie strat, jakie poniósł nasz członek. W trakcie przeglądów pni oceniono ubytek pszczół w granicach 50-60 % z każdej rodziny pszczelej. Przy tak dużym ubytku, pozostające w ulu pszczoły nie mają żadnych szans na przezimowanie, zatem jedynym rozwiązaniem będzie połączenie rodzin - wyjaśnia Jan Sęk, prezes Regionalnego Związku Pszczelarzy w Jarosławiu. Komisja sprawdzała stan pasieki we wtorek. Dwa dni po zdarzeniu. - Zwłoka przed dokonaniem komisyjnego oszacowania strat podyktowana została naturalnym zachowaniem pszczół. Nie wiemy do tej pory na jaką odległość zostały wywiezione, zatem można było wysnuć przypuszczenie, że część z nich wróci do pasieki poszkodowanego - tłumaczy prezes. - W opisanej sytuacji tylko przypadkowy zbieg okoliczności pozwolił wykryć i rozwikłać nienormalny przypadek w pasiece poszkodowanego.  Nie wiemy, ile razy doszło do takiego zdarzenia - dodaje.

Pszczelarze zmagają się z masowym ginięciem pszczół. Chodzi o ubytki spowodowane innymi czynnikami niż choroby. Do wyjaśnienia pozostaje, czy elementem tego syndromu może być podkradanie robotnic.

 

Sprawa się toczy

Wyjaśnienie zarzutów dotyczących kradzieży pszczół przez zwabienie trwa. Policjanci stoją przed trudnym zadaniem, bo jak określić ile pszczół ktoś zabrał, a ile sobie gdzieś odleciało albo zaginęło. Jak ustalić, która pszczoła jest kradziona, a która nie. Sprawa jest precedensowa i ciekawa. Będziemy ją śledzić.

Komentarze
Popularne