Niepełnosprawność z dala od cywilizacji

Autor: SN 22.11.2019 Nr: 47/2019
Niepełnosprawność z dala od cywilizacji

Na łamach Gazety Jarosławskiej poruszaliśmy już temat niepełnosprawnej rodziny z Jodłówki - pani Krystyny Kielar i jej syna, Kamila.


Ich historia jest wzruszająca. Spartańskie warunki życia, brak odpowiednich funduszy na poprawę i niezłomna wiara w siłę modlitwy. W pewnym momencie w przychodni poznają Marcina Górala z Łowiec, również niepełnosprawnego mężczyznę, który tak przejął się rodziną Kielarów, że zorganizował dla nich zbiórkę pieniędzy na nowy dom. Stary nie nadawał się w ogóle do życia; walący się dach, grzyb i zimno są uciążliwe dla zdrowego człowieka, a co dopiero dla niepełnosprawnego. Pomimo wielu przeszkód, udało się zebrać odpowiednie fundusze i w połączeniu z oszczędnościami pani Krystyny, można było wybudować „normalny” dom. Kamil wreszcie dostał szansę zamieszkania w ludzkich warunkach.

Jak dziś wygląda sytuacja rodziny po upływie roku czasu? Jak radzą sobie z codziennością? Czy budowa nowego domu rzeczywiście wpłynęła na podniesienie jakości ich życia?

Otóż pani Krystyna z synem mieszkają od ponad roku w socjalnym mieszkaniu, które otrzymali po medialnej burzy jaką wywołał Marcin Góral, aby pomóc biednej rodzinie i zebrać fundusze na nowy dom. Kamil codziennie ma zajęcia w Środowiskowym Domu Pomocy, do tego 3 razy w tygodniu przechodzi rehabilitację. - Jeśli trzeba to rehabilitacja jest częstsza i odbywa się w mieszkaniu – tłumaczy mama niepełnosprawnego. - Muszę powiedzieć, że wszyscy, którzy pracują w Środowiskowym Domu Pomocy bardzo Kamila lubią i troszczą się o niego. Inne dzieci, choć też mają problemy, dbają o niego i cały czas pilnują. Myślę, że my, zdrowi, możemy się uczyć od niepełnosprawnych codziennego życia i podejścia – dodaje. Warto zaznaczyć, że rehabilitacja Kamila jest skomplikowana, ponieważ cierpi on na podkorowy zanik mózgu, epilepsję, upośledzenie umysłowe w stopniu znacznym, a także dystrofię (zanik mięśni) i dystonię (mimowolne ruchy powodujące wyginanie poszczególnych części ciała).

Pani Krystyna dalej zajmuje się synem sama. Jest to trudna sytuacja, zwłaszcza że Kamil ma rozpoznaną przez psychologów bardzo dużą więź z matką i gdyby jej zabrakło, może się to dla niego skończyć tragicznie. Jak sama przyznaje, nie może liczyć na pomoc innych ludzi, jedynie kilka osób pomaga jej, ale są to osoby, które same potrzebują wsparcia. Jednak nawet one spotykają się z ostracyzmem społecznym i szykanami z tego powodu. – Ludzie mają mi za złe, że wybudowałam dom za „cudze” pieniądze. A przecież ja miałam też sporo własnych oszczędności. Nie rozumiem jak ci, którzy tak nas krzywdzą, mogą chodzić w niedzielę do kościoła i przyjmować Komunię Św. – dziwi się mama Kamila. Przykre jest też to, że nie może nawet liczyć na dobre stosunki z własną rodziną. Mimo to, nie narzeka i cieszy się każdym dniem. Oprócz niepełnosprawnego syna, ma też córkę, która wyjechała z mężem za granicę, ma trójkę dzieci, i pomimo własnych trudności stara się wspierać matkę i brata.

Nowy dom jest postawiony, jednak wymaga jeszcze wiele nakładów pracy. Fundusze zebrane wcześniej od ludzi, a także jej własne oszczędności skończyły się i wykańczanie budynku ciągnie się. Nie wiadomo kiedy rodzina będzie mogła się wprowadzić. Trzeba też zaznaczyć, że wiele firm, które w mediach obiecały swoją pomoc wycofało się po jakimś czasie ze swoich deklaracji. Wygląda na to, że pani Krystyna nie miała odpowiednich doradców na początku planów i budowy, co sprawiło, że pieniądze szybko rozeszły się na początkowym etapie prac.

Mimo codziennych uciążliwości, można wyczuć ogromną więź i miłość pomiędzy matką i synem. – Człowiek wart jest tyle, ile daje z siebie innym. W przeciwnym wypadku życie traci sens – podsumowuje kobieta. – To jest mój Miluś i dla niego cały czas walczę o lepsze jutro – dodaje o Kamilu, swoim synu. Najbliższym celem rodziny jest ukończenie domu. Wygląda na to, że chwilę to potrwa, ale wiara i nadzieja to nieodłączne towarzyszki rodziny. – Trzeba zaufać Panu Bogu i się gorąco modlić o przemianę losu. Wtedy, jak spotkałam Marcina Górala, to była Boska interwencja. Miałam jechać do lekarza innego dnia, ale tak się złożyło, że musiałam przełożyć wizytę. To mój dowód na siłę nadziei i modlitwy – tłumaczy Krystyna Kielar. - Dobro zawsze wraca i trzeba zawsze tym dobrem się dzielić z innymi. – dodaje na koniec.

Jeżeli ktoś ma ochotę wesprzeć rodzinę, może wpłacić dowolną sumę na konto: 77 9096 0004 3003 4420 0001. Mile widziana jest też pomoc firm w ukończeniu domu.

 

Komentarze
Popularne
Komentowane