Gabrysia przegrała walkę o życie

Autor: dp 03.01.2020 Nr: 1/2020
Gabrysia przegrała walkę o życie
Fot. facebook.com/Pomocdlagabrysi

Nie było chyba nikogo, kto nie kibicowałby tej drobnej 15-latce, która od urodzenia zmagała się z poważną chorobą serca. Niemal każdy dzień był wyzwaniem. Lekarze w Polsce bali się podjąć ryzyka. Szansa pojawiła się za oceanem, w Stanford w USA. Niestety, operację wyceniono na ok. 4 mln zł. Kwota, początkowo wydawała się nie do osiągnięcia, ale dzięki ogromnej rzeszy ludzi, "ziemskich aniołów" udało się osiągnąć cel. Wyznaczono termin operacji. Odbyła się w drugim tygodniu grudnia. Trwała kilkanaście godzin i była niezwykle trudna. Po operacji lekarze oceniali stan dziewczynki jako stabilny. Wydawało się, że najgorsze już za nią. W wigilijny wieczór nadeszła jednak prośba o modlitwę za Gabrysię - jej stan znacznie się pogorszył, był krytyczny. W dzień Bożego Narodzenia, Gabrysi nie było już wśród nas.

O Gabrysi Dzimirze z Jarosławia pisaliśmy kilkukrotnie. O jej codziennej walce z chorobą, o zbiórce pieniędzy na operację w Stanach Zjednoczonych, o ludziach, którzy na różne sposoby włączali się w pomoc dokładając swoją cegiełkę. Każdy chciał, by ta niezwykle dzielna nastolatka miała wreszcie szansę na to, na co zasługiwała - normalne życie, bez lęku o każdy dzień. Razem z rodziną i lekarzami podjęła ryzyko, bo operacja była ogromną szansą, ale i właśnie wielkim ryzykiem, z którego nawet my, zwykli ludzie, których to bezpośrednio nie dotyczy, nie zdajemy sobie sprawy. Po trwającej kilkanaście godzin operacji lekarze byli zadowoleni z jej przebiegu, a stan dziewczynki ocenili jako stabilny. Gabrysia przebywała na oddziale intensywnej terapii, otrzymywała leki, przez kilka pierwszych dni pod respiratorem, później udało się utrzymać ją na własnym oddechu. Wydawało się, że idzie ku dobremu, a limit nieszczęść i cierpienia został przez tę dziewczynkę i jej rodzinę wyczerpany. Niestety, w święta Bożego Narodzenia, w czasie, który powinien być radosny, przyszła wiadomość, że jest źle. Ze wszystkich stron płynęły modlitwy. Pan Bóg miał jednak wobec Gabrysi inny plan.

Droga Gabi na ziemi się zakończyła, a rozpoczęła po drugiej stronie nieba. W Dzień Bożego Narodzenia czasu amerykańskiego, Nasza Najukochańsza Gabi odeszła do Pana - napisała mama Gabrysi, Zdzisława Dzimira. Dziewczynka zmarła w wyniku komplikacji pooperacyjnych.

W nas wszystkich, którzy zaangażowali się w pomoc i śledzili losy Gabrysi, pozostaje żal i smutek, być może pytanie: "Dlaczego?" Tego nikt nie wie. Pewnym jest, że jej bliscy poruszyli niebo i ziemię, by zawalczyć o zdrowie Gabrysi. Zrobili wszystko co można, dla osoby, którą kochali. I będą kochać, bo nawet śmierć tak silnej miłości nie jest w stanie zakończyć.

Komentarze
Popularne
Komentowane