Mogę iść siedzieć, ale nie ustąpię! Jestem niewinny!

Autor: SN 03.01.2020 Nr: 1/2020
Czy dojdzie do ugody, czy trzeba będzie protestować i okupować zakład?
Czy dojdzie do ugody, czy trzeba będzie protestować i okupować zakład?

Stanisław Sadowski, który od trzech lat prowadzi batalię z zakładami energetycznymi, mówi że nie podda się w tej walce. Czy jest szansa na zakończenie sporu?

Sprawa pana Stanisława jest znana dzięki wielu mediom, które upubliczniały jego sytuację wielokrotnie. Była ona również poruszana na łamach Gazety Jarosławskiej. Trzy lata temu podczas kontroli licznika przy mieszkaniu, monterzy zauważyli nielegalne przyłącze poprowadzone po ścianie prowadzące do pomieszczenia za tą ścianą. Nie mogli się dostać do środka, więc oskarżono lokatora, który rzekomo za tymi drzwiami wynajmował mieszkanie. Jednak za nimi był korytarz, który prowadził do dwóch lokali, a nielegalne przyłącze nie prowadziło do mieszkania pana Stanisława. – Zresztą ja nawet nie znam się na elektryce! Ponad 20 lat byłem kierowcą MZK w Jarosławiu, potem pracowałem jako ochroniarz – mówi emeryt. Niestety, policja i sąd zdają się nie zwracać na to uwagi, cały czas odrzucając apele poszkodowanego o dokładne zbadanie sprawy. Z 2,5 tys. złotych kary zrobiło się już 12 tysięcy, a dla emeryta jest to kwota astronomiczna.

- Mieszkanie obok wynajmował na czarno inny lokator przez 6 lat. Był elektrykiem z zawodu i wiem, że to on to zrobił. Kiedy sprawa licznika wyszła na jaw i odcięli prąd wyprowadził się, a w sądzie skłamał, że tam nie mieszkał. Byliśmy naprawdę dobrymi znajomymi i nagle jak nożem odciął, wszystko się zmieniło o 180 stopni – tłumaczy pan Stanisław.

Przypomnijmy, że stare mieszkanie, które wynajmował Stanisław Sadowski mieściło się przy ul. Jana Pawła II w starej kamienicy. - W jednym z pomieszczeń trzy belki podtrzymywały strop. Właściciele w ogóle nie dbali o budynek, dostali nawet kary sądowe. Być może teraz się mszczą, bo między innymi to ja się do tego przyczyniłem – skarży się poszkodowany.

Zdesperowany Stanisław Sadowski postanowił protestować w Rejonie Energetycznym w Jarosławiu do czasu powołania komisji, która razem z policją oceni stan instalacji. Wystosował specjalne pismo i nie zamierza ustąpić. – W życiu mandatu nie zapłaciłem, nie jestem nikomu nic winien, nic nie zrobiłem, to dlaczego mam się ugiąć? Uważam, że postępowanie było z góry ustalone i nikt nie chciał i dalej nie chce dociec prawdy – mówi. – Od nowego roku będę protestował do samego końca! – dodaje.

Pan Stanisław uważa, że wszystko zostało ustawione i domaga się rzetelnej komisji i śledztwa w tej sprawie. Zakład energetyczny stoi na stanowisku, że sprawa została rozpatrzona przez sąd i prawomocny wyrok zapadł. Jednak wniosek złożony przez Stanisława zostanie rozpatrzony. Mężczyzna czeka, czy energetycy zajmą się powtórnie sprawą, czy przyjdzie mu dalej walczyć z machiną instytucji.

Jeżeli jest ktoś, kto mógłby prawnie pomóc Stanisławowi Sadowskiemu, prosimy o kontakt z redakcją.

Komentarze
Popularne
Komentowane