O bagażach

W nowy rok weszliśmy radośnie i jeśli ten stan umysłu uda się utrzymać, będzie w porządku. Receptą może być całkowicie luźne, żeby nie rzec olewające, podejście do wszystkiego. Wtedy z uśmiechem na ustach przejdziemy do kolejnego Sylwestra. Jest wysoce prawdopodobne, że w przeciwnym wypadku czeka nas droga przez mękę.

 Życie to droga. Warto więc przejrzeć bagaż. Jeśli nazbieraliśmy go za dużo, może się okazać, że trudno iść. W sumie lepiej, gdy czegoś braknie, niż dźwigać za wiele. Niestety większość z nas targa do niczego niepotrzebne toboły. Na dodatek dokładają, ile tylko się trafi i zamiast zrywać owoce życia, wloką się przez nie smutni i bardzo zajęci.

W ubiegłym tygodniu można było spotkać na parterze jarosławskiego ratusza bezpańskie 3 złote. Leżały na stoliku. Niedaleko siedział pan, który chyba przyszedł się ogrzać. Był z tych uważanych za zajmujących niziutki szczebel w drabinie społecznej. Dla mnie był to gość z klasą. Nie swoich pieniędzy nie brał, bo ma honor. Uczciwi nie brali, ponieważ obawiali się ukrytej kamery. Klasę się ma niezależnie od stanu materialnego albo się jej nie ma mimo pokaźnego konta i wysokiej funkcji. Opluwający okoliczności dramatu i tragicznego odejścia Gabrysi pokazali, że żadnej klasy nie mają, bo ważniejsze są lajki, a nie uczucia.

W samorządach dzielą pieniądze, czyli uchwalają budżet. Kasy jest, na pierwszy rzut oka, sporo. W Jarosławiu prawie 200 mln zł. W mniejszych gminach mniej, ale i tak oscyluje w granicach kilkudziesięciu milionów. Jeśli jednak weźmiemy z niej część, która musi być zabrana m.in. na oświatę, opiekę społeczną i utrzymanie urzędników, to zostają grosze. Dlatego trzeba podnosić obciążenia dla mieszkańców, bo chociaż większość uważa, że to państwo ma pieniądze, tak naprawdę państwo nie ma ani złotówki tylko rządzi naszymi.

Przy podziale pieniędzy zawsze dochodzi do różnicy zdań. Obojętnie czy dzielimy samorządowe, czy rodzinny spadek, czy też gotówkę uzbieraną po ludziach z przeznaczeniem na napoje wyskokowe. Wynika z tego, że kłótnia jest normalnym zjawiskiem. W Jarosławiu mieście funkcjonuje zasada kontrowersji, czyli - Huzia na Józia, za Józiem murem. Tych co stoją murem, jest więcej, więc oni wygrywają. Obojętnie, czy słusznie, czy niekoniecznie.

Na szczęście władza ma się dobrze. Czego nie można powiedzieć o całej reszcie. Niezadowoleni powinni przynajmniej strać się zrozumieć myślenie rządzących i korzystać z ich rad. Jeśli, dla przykładu, sterujący nami postawią na hodowlę drobiu i biznesmenowi idącemu za ich radą powódź wytopi kury, to nie powinien mieć żadnych pretensji, bo władza, mówiąc o drobiu, mogła myśleć o kaczkach. Nie wiemy przecież, co myślał kandydat, obiecując jarosławianom likwidację Straży Miejskiej, odejście od pochwalnych gazetek, likwidację wiceburmistrzów, czy zmniejszenie długu.

Patrzmy realnie i nie szukajmy raju. Świat jest taki, jaki sobie tworzymy. Jeśli ktoś uważa, że to inni powinni o niego zadbać, że jemu się tylko należy, a do tego, że nikt go nie docenia i mało kto rozumie, to może wybrać się do marketu położyć głowę na wagę i nacisnąć kapusta. Odczyt jest dokładny i co ważne darmowy.

 

 

Komentarze
Popularne
Komentowane