Śmieci na wagę złota

Autor: RK 24.01.2020 Nr: 4/2020
Śmieci na wagę złota
Fot. RK

Region

Za tonę śmieci przyjętą na składowisko trzeba zapłacić więcej niż dostaniemy za tonę sprzedanego zboża, a to nie wszystkie koszty związane z odbiorem odpadów komunalnych. Musimy pokryć koszty transportu, a te też rosną, bo wzrosła płaca minimalna i ceny energii. Wykorzystywany sprzęt też trzeba utrzymać. Do tego dochodzą inne koszty. Czasem trudne do zrozumienia. Okazuje się na przykład, że za przekazane do recyklingu surowce wtórne też w wielu wypadkach my płacimy, chociaż logika nakazuje, że powinno być odwrotnie.

Za zbieranie śmieci odpowiadają samorządy na takiej zasadzie, że mają pozbierać od mieszkańców pieniądze, odebrać odpady komunalne i je gdzieś oddać. Nie mogą czerpać z tego żadnych zysków, ale nie mogą też dokładać.

Najprostszym wyjściem dla gmin jest ogłoszenie przetargu. Wybranie firmy i rozdzielenie pieniędzy za wywóz na mieszkańców. Ponieważ konkurencji praktycznie nie ma, więc gmina musi wziąć tego, kto się zgłosił. Wyjście najprostsze i jedynym problemem jest znalezienie sposobu jak podzielić śmieciowe wydatki między mieszkańców. Znowu wybierany jest najłatwiejszy sposób, czyli rozdzielenie na łebka. Nieważne ile śmieci ktoś wytwarza. Mieszka to płaci po równo. - Opłata od osoby jest niesprawiedliwa - słyszmy od Czytelników. Ale jest najłatwiejsza do wprowadzenia i nie wymaga zbytniego myślenia.

Tak postępuje większość samorządów. Zdarzają się zniżki dla rodzin wieloosobowych, albo obniżenie o drobną kwotę jeśli ktoś ma kompostownik i po pierwsze udowodni, że faktycznie go ma, a po drugie, że wrzuca tam odpady zielone. W gminie Sieniawa wybrali trochę inne podejście. Tam śmieci związali ze zużytą wodą i każdy kto jej metr sześcienny wykorzystał zapłaci 4,70 zł za śmieci. Jak ma kompostownik to zmniejszą mu o 70 groszy, a jak nie segreguje to podwajają opłatę. W sąsiedniej gminie Tryńcza płacą od osoby. 7.50 zł miesięcznie za posegregowane i 15 zł za zmieszane. W Jarosławiu ustalono po 15 zł miesięcznie za zbierane selektywnie i 25 zł za zmieszane. W Pruchniku ostro potraktowali niesegregujących. Muszą oni zapłacić 66 zł miesięcznie od osoby. Selekcjonujący płacą 25 zł. Mieszkańcy gminy Wiązownica płacą mniej niż połowę z tego co w Pruchniku, bo 10 zł za segregowane i 20 zł za zmieszane. W gminie Kańczuga jest jeszcze taniej. Tam każdy mieszkaniec płaci co miesiąc 7 bądź 15 zł. W Przeworsku ustalono po 24 zł od mieszkańca segregującego śmieci i 48 od mieszającego je.

Różnice są znaczne, ale trudno porównywać między gminami choćby ze względu na częstotliwość odbioru odpadów. W miastach są odbierane co tydzień, a nawet dwa razy w tygodniu. W gminach wiejskich raz, bądź dwa razy w miesiącu.

Koszt odbioru odpadów ustalany jest przez rady gmin, więc każdy radny powinien wiedzieć dlaczego ceny śmieci tak drastycznie wzrastają. Szczegółowe wyliczenie przedstawił Leszek Kisiel, burmistrz Przeworska. Zawarł w nim wszystkie czynniki wpływające na koszty odbioru śmieci. Od tego, że opłata przekazywana marszałkowi za to, że się śmieci wynosi w tym roku  270 zł za tonę, a w składowisku trzeba zapłacić 550,80 zł za przyjęcie każdej tony, aż po ceny paliwa i wzrost ilości odpadów.

- W 2020 roku prognozuje się wzrost ilości zmieszanych odpadów komunalnych do 4 900 ton i ok. 1 000 ton odpadów segregowanych. Kwota którą wydatkuje miasto z tytułu odbioru i zagospodarowania odpadów komunalnych to około 5 400 000 zł. W ubiegłym roku było 2 118 000 zł - wyjaśnia burmistrz Przeworska. - Wzrastają także koszty zagospodarowania odpadów selektywnie zebranych np. średni koszt zagospodarowania odpadów wielkogabarytowych dotychczas wynosił około 600 zł za tonę, w 2020 roku będzie to nawet 1 600 zł, koszt zagospodarowania opon wynosił 300 zł za tonę, w 2020 roku będzie to 700 zł. Pomimo wzrostu cen, coraz trudniej jest zagospodarować te i inne odpady, którymi nie są zainteresowane przedsiębiorstwa zajmujące się recyklingiem - dodaje.

 

Z odbiorem śmieci jest tak, że całość ma zorganizować gmina, a mieszkańcy mają za wszystko zapłacić. Koszty rosną, bo wszystko drożeje, a przy tym wzrastają opłaty śmieciowe narzucane przez państwo. Organizatorzy idą po najmniejszej linii oporu, a taki kierunek jest najczęściej najdroższy. Firm zajmujących się odbiorem odpadów jest niewiele. Podzieliły się terenowo i mogą stosować praktyki kojarzące się z monopolem. Na dodatek władze nie potrafią znaleźć sprawiedliwego sposobu naliczania opłat. Dlatego mieszkańcy przeklinają i płacą. Dziwiąc się co najwyżej dlaczego w sąsiedniej gminie jest taniej.

 

Komentarze
Popularne