Wielki pożar Przeworska

Autor: dp 06.03.2020 Nr: 10/2020
Pożar Przeworska, widok na północną i fragment zachodniej pierzei rynku, IV 1930 r./arch. muzeum
Pożar Przeworska, widok na północną i fragment zachodniej pierzei rynku, IV 1930 r./arch. muzeum

Dziś o historii wielkiego pożaru, do którego doszło w Przeworsku w 1930 roku.

Pożary od wieków niszczyły nasz kraj, były jednym z największych nieszczęść ludzkich. Trawiły wszystko co napotkały na swej drodze, nie tylko osobiste mienie: domy, stodoły, budynki gospodarcze, warsztaty pracy, ale i zabytkowe kościoły, klasztory czy pałace. Zdarzało się, że w wielu wypadkach zabierały życie ludzkie. Tak też było w Przeworsku, kiedy to w środku nocy z 25 na 26 kwietnia 1930 r. wybuchł groźny pożar w przylegającej do rynku dzielnicy żydowskiej. Rozpoczął się na strychu jednego z domów, od wpuszczonej do komina belki. Pożar rozprzestrzenił się bardzo szybko, obejmując ulice: Długą (obecnie ul. Kazimierzowska i Kilińskiego), Englarda (obecnie ul. Krótka), Fiakierską (obecnie ul. Grunwaldzka – zielony rynek). W mieście powstała straszna panika, mieszkańcy domów znajdujących się w pobliżu utrudniali akcję ratunkową wnosząc olbrzymi zamęt. Mieszkańcy domów i sklepów dotkniętych ogniem wynosili swój dobytek na ulicę. Słupy ognia widoczne były na przestrzeni kilkudziesięciu kilometrów. Na miejsce przybyła Ochotnicza Straż Pożarna z Przeworska, Zakładowa Ochotnicza Straż Pożarna Cukrowni Przeworsk oraz straże z okolic miasta, a także straż z Rzeszowa, Przemyśla, Jarosławia z sikawką motorową i straż Potockiego z Łańcuta. Gaszenie pożaru utrudniał brak wody, którą dowożono beczkowozami z rzeki Mleczki oddalonej o ok. kilometr oraz brak odpowiedniego sprzętu pożarniczego. Akcja ratunkowa trwała do późnych godzin rannych. Z domów dotkniętych pożarem pozostały jedynie ruiny i zgliszcza. Przez kilka jeszcze dni przytłumiony ogień miejscami wybuchał i zrywał się do nowej walki z człowiekiem, jednak pełniąca dyżury w dzień i w nocy Ochotnicza Straż Pożarna z Przeworska natychmiast go gasiła i nie dopuściła do ponownego jego powstania.

W wyniku pożaru spalonych zostało ok. 50 budynków mieszkalnych, częściowo drewnianych, częściowo murowanych, a 359 osób zostało bez dachu nad głową, przeważnie ludności żydowskiej. Ponadto zniszczeniu uległo 30 sklepów, piekarnia, spłonęły także dwa wagony pszenicy i żyta. Wszystkie spalone budynki były ubezpieczone, natomiast straty poniesione w towarach ubezpieczone nie były. Rankiem, 26 kwietnia, powiadomiony o pożarze przybył do Przeworska Wojewoda Lwowski Gołuchowski, Naczelnik Wydziału Bezpieczeństwa Rogowski oraz Naczelnik Lwowskiej Straży Pożarnej Spaczyński. Wojewoda przeznaczył 8 tys. zł na doraźną pomoc i pierwsze potrzeby dla pogorzelców. Szkody po pożarze oszacowane zostały w przybliżeniu na kwotę od 300 do 500 tys. zł. Natomiast odszkodowanie jakie zostało wypłacone pogorzelcom przez Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych to kwota 105 tys. zł. Straty były więc o wiele wyższe niż wypłacone odszkodowanie.   

 Wojciech Kruk

Dział Historii Pożarnictwa Muzeum w Przeworsku

 

Komentarze
Popularne
Komentowane