Ora et labora

No i zaczęło się. Podejrzenie o koronawirus dotarło do Jarosławskiego szpitala. W ostatnią sobotę widziano policjantów legitymujących osobę pochodzącą z Włoch. Czyli powoli w naszą codzienność wkracza panika. Tuż za nią skrada się chaos. Od dawna nie ma już maseczek, które i tak nic nie dają, za chwilę zabraknie też konserw i innych produktów z długim do spożycia terminem. U niektórych budzi się zmysł przetrwania.

Część ludzi jednak się raczej nie boi, głównie młodzi - oni są odważni. Albo nie przyszło im jeszcze zmierzyć się w życiu z czymś, co każe pochylić głowę z pokorą i znieść brzemię porażki, a może po prostu na niczym im nie zależy tak, żeby się przejmować. Nie czują potrzeby przewartościowania swojego życia i pielęgnują hedonizm tego świata. Tak czy owak są oni w najmniejszej grupie ryzyka śmierci z powodu koronawirusa.

A jednak ktoś się denerwuje – próżno szukać w aptekach maseczek, a te, które są jeszcze dostępne w internecie są dziesięciokrotnie droższe. Bo na wojnach i chorobach robi się pieniądze. Prawdziwe pieniądze, które w czasach burzy potrafią bardzo szybko zmieniać właściciela.

Nasz rząd jest przygotowany, służba zdrowia jest przygotowana, wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Wychodzi na to, że tylko ja jestem jeszcze niegotowy. A Ty? Boisz się, lekceważysz zagrożenie, czy może liczysz na koniec? Czy ta sytuacja czegoś nas nauczy? Czy to kara od Boga, bo nasza wieża Babel osiągnęła jedno piętro za dużo, czy może w szpitalu będziesz przeklinał los „dlaczego ja a nie on”?

A może w ogóle nie ma się czym przejmować… Żyć jak co dzień, myć ręce i udawać, że wszystko jest w porządku? Myślę, że najważniejsza jest świadomość. Świadomość tego, że dzieją się rzeczy, których nikt się nie spodziewał w naszych czasach, a które ważą o życiu milionów osób na całym świecie. Módl się i pracuj, nie zrobisz nic ponadto. Rzuć w końcu alkohol i papierosy. Wyśpij się, zjedz cebulę, czosnek i odstaw cukier, bo jedyną bronią jest Twój organizm. Najwyższy czas zadbać o niego.

No i najważniejsze zalecenie pani dyrektor Sanepidu w Słubicach: nie pluć na ulicach i kip smajling.

 

Komentarze
Popularne
Komentowane