Napalm i 8 milionów ton bomb, czyli wojna w Wietnamie - Kijanka w Wietnamie cz. 10

Symbol wojny w Wietnamie. Śmigłowiec Bell UH-1 (na drugim planie dwuwirnikowy Boeing CH-47 Chinook).
Symbol wojny w Wietnamie. Śmigłowiec Bell UH-1 (na drugim planie dwuwirnikowy Boeing CH-47 Chinook).

Wróciłem do Wietnamu. Po niewielkim zamieszaniu odzyskałem od pograniczników pozostawiony kilkanaście dni wcześniej motocykl i ruszyłem w stronę wybrzeża środkowej części kraju.

 300 km dalej zatrzymałem się na wysokości 17. równoleżnika, który w latach 50. XX w. wyznaczał tzw. strefę zdemilitaryzowaną dzieląca Wietnam Północny od Południowego.

            Oczywiście powodem mojego zatrzymania nie było szczególne umiłowanie dla liczby 17, tylko fakt, że w tym miejscu rozpoczynało się moje zwiedzanie miejsc związanych z wojną w Wietnamie (właściwie to II wojną indochińską). Kojarzycie ją z miliona amerykańskich filmów i nie jest to takie proste, że była to wojna USA z Wietnamem. Uproszczeniem będzie też stwierdzenie, że była to wojna między komunistyczną północą Wietnamu wspieraną przez kraje bloku komunistycznego (m.in. ZSRR i Chiny) a antykomunistycznym południem wspieranym przez USA.

            Ogólnie chodzi o tę wojnę z amerykańskimi chłopcami, charakterystycznymi śmigłowcami i napalmem, która ciągnęła się od lat 50. do 70., więc starsi z Was mogą pamiętać czasy kiedy się kończyła.

            W niefilmowej rzeczywistości był to paskudny konflikt, w którym amerykanie dość bezkompromisowo używali bomb (szacuje się, że zrzucono ich łącznie niemal 8 mln ton, czyli dwa razy więcej niż podczas drugiej wojny światowej) oraz napalmu (blisko 400 tys. ton), którym palili dżunglę, a czasem i wioski z ich mieszkańcami. Do pozbycia się zieleni, w której czasami ukrywali się żołnierze Wietkongu, siły USA wykorzystywały również chemikalia (podobno ok. 70 mln litrów, na czele z tzw. agentem orange). Oczywiście użyte środki nie były obojętne dla ludzi, którzy do dziś cierpią z powodu skutków amerykańskiej pomysłowości.

            Warto zauważyć, że ogromna część bombardowań oraz skażenia chemicznymi cudeńkami objęła również terytorium sąsiednich Kambodży i Laosu, które w wojnie udziału brać nie chciały, ale ukrywali się na ich terenie Wietnamczycy z północy.

            Zwiedzając strefę zdemilitaryzowaną, nie będziemy mieć wątpliwości, która ze stron zwyciężyła. Przy moście Hien Luong, który łączył dwie wietnamskie strony, znajdziemy śliczny punkt flagowy oraz niewielkie muzeum po stronie północnego (komunistycznego) Wietnamu oraz miejsce, gdzie był punkt flagowy Wietnamu południowego. Południowy był antykomunistyczny więc bez przesady z upamiętnianiem.

            Z ciekawostek powojennych odwiedziłem jeszcze miejsca, gdzie położone były amerykańskie bazy: Khe Sanh - gdzie zobaczyć można kilka amerykańskich samolotów i pojazdów oraz Rockpile (baza Eliot) - wzgórze, na które dostać można się było jedynie śmigłowcem, więc amerykanie utworzyli tam punkt artyleryjski. Dziś pozostałości po wojnie zarosły tu zieloną dżunglą, podobnie jak na jednym z najsłynniejszych wzniesień wojny wietnamskiej. Mówię o wzniesieniu 937, które amerykańscy żołnierze nazwali "wzgórzem hamburger". Sympatyczna nazwa nasunęła im się w związku z tym, jak zbocza wzniesienia wyglądały po walkach o jego zdobycie. To, co ostatnie oddziały amerykanów szturmujących wzgórze zastały po drodze na szczyt kojarzyło im się jedynie z mięskiem na hamburgery.

Komentarze
Popularne
Komentowane