Dziewczyna ze strychu

Autor: SN 27.03.2020 Nr: 13/2020
Rodzice pani Zofii – Karol i Stefania Zgryźniakowie uratowali od pewnej śmierci Żydówkę – Eugenię Rak. Wespół z zaprzyjaźnionymi rodzinami udało się ją ukryć, następnie Eugenia zdołała dostać się do Stanów Zjednoczonych.
Rodzice pani Zofii – Karol i Stefania Zgryźniakowie uratowali od pewnej śmierci Żydówkę – Eugenię Rak. Wespół z zaprzyjaźnionymi rodzinami udało się ją ukryć, następnie Eugenia zdołała dostać się do Stanów Zjednoczonych.
Fot. Fotografie ze zbiorów Zofii Waleszczyńskiej.

Zofia Waleszczyńska pochodząca z Kidałowic jest jedną z tych licznych osób – żywych dowodów patriotycznych i odważnych postaw Polaków podczas II wojny światowej. Jej rodzina za czasów okupacji niemieckiej przyczyniła się do uratowania przed śmiercią żydowskiej dziewczyny.

- Wszystko zaczęło się w zimie na przełomie 1942 i 1943 roku, gdy w naszym rodzinnym domu w Kidałowicach pojawiła się kilkunastoletnia ładna dziewczyna o czarnych włosach – relacjonuje pani Zofia. – Widywałam ją rzadko, bo przebywała na strychu. Rodzice zakazali mi mówić o niej komukolwiek – dodaje.

Dziewczyna była Żydówką, nazywała się Eugenia Rak. Z. Waleszczyńska niewiele pamięta z początkowego okresu wojny, ale przypomina sobie okres ukrywania tajemniczej czarnowłosej dziewczyny w rodzinnym domu. Część z tego wie z bezpośredniej relacji od swoich nieżyjących rodziców.

- Mój ojciec Karol Zgryźniak wraz z zamieszkującym drugą połowę domu Kazimierzem Szumińskim, na strychu urządzili jej kryjówkę, gdzie ukrywała się do maja albo czerwca 1943 roku. Dziewczyna została potem zabrana w inne, nieznane mi, miejsce – wspomina pani Zofia. Przy ukrywaniu Eugenii Rak uczestniczyły też rodziny Dyszyńskich z Jarosławia i Weixselbergerów z Kidałowic, spolonizowanych Austriaków, związanych z miejscowym folwarkiem, gdzie pierwotnie miała przebywać Eugenia. 

Uratowanej dziewczynie po wojnie udało się przedostać do Stanów Zjednoczonych, do Nowego Jorku. Tam wyszła za mąż za znanego artystę Puttermana.

- Postanowiłam złożyć tę relację, bo poza mną nie żyje nikt z bezpośrednich świadków ukrywania w naszym rodzinnym domu Eugenii Rak – Putterman. Jest to jednocześnie świadectwo niezwykłej odwagi, poświęcenia i chrześcijańskiego miłosierdzia moich rodziców i innych wymienionych osób, które czyniły to z narażeniem życia – kończy swoje wspomnienie pani Zofia.

Zofia Waleszczyńska przypomina o patriotycznych i pełnych odwagi postawach naszych rodaków i o prawdziwej polskiej życzliwości i sercu. Chociaż czasy się zmieniły i jest już bezpiecznie, nie możemy zapominać o tych, którzy narażali własne życie by kiedyś ratować niewinnych ludzi przed okrutnym oprawcą.

Komentarze
Popularne
Komentowane