Jak dawniej alarmowano o pożarze

Autor: dp 03.04.2020 Nr: 14/2020
Dzwon na szczycie dachu starej remizy OSP Żurawiczki, 2 poł. XX w./zbiory muzeum
Dzwon na szczycie dachu starej remizy OSP Żurawiczki, 2 poł. XX w./zbiory muzeum

Od dawnych czasów zwyczajem było alarmowanie ludzi i straży w razie wybuchu pożaru. Sprzęt do alarmowania strażaków miał i ma zastosowanie wszędzie tam, gdzie zorganizowane są Ochotnicze Straże Pożarne, których członkowie nie przebywają w strażnicy w pełnej gotowości, lecz w przypadku wybuchu pożaru muszą przybywać do remizy lub bezpośrednio do pożaru np. z warsztatów, mieszkań.

Alarmowanie o wybuchu pożaru odbywało się poprzez wszelakie środki dźwiękowe. Dawniej w wielu mniejszych miejscowościach używało się gońców posługujących się końmi, rowerami, czy motocyklami. Jednak najczęściej używanymi urządzeniami były alarmowe środki akustyczne sygnalizujące wybuch pożaru. Należały do nich: trąbki, bekadła, rogi sygnalizujące, syreny ręczne, drewniane kołatki i kłapaczki oraz tyfony strażackie, które wynalazł w 1920 r. Helge Rytberg ze Szwecji. Dźwięk w tyfonie powstaje poprzez tłoczone powietrze, które przechodzi przez otwory w wibrującej tarczy.

Dawniej nowo powstające Ochotnicze Straże Pożarne radziły sobie na różne sposoby, zazwyczaj jako środek alarmujący wybuch pożaru używały różnego typu gongów alarmowych, które były popularnym sprzętem alarmowym strażaków, jak i straży w wioskach. W powiecie przeworskim np. OSP Lipnik używała gongu wykonanego z felgi od koła samochodu ciężarowego, uderzając w niego trzy razy jak wybuchł pożar, OSP Jagiełła używała gongu z pocisku artylerii, natomiast OSP Chałupki z odkładnicy – części pługa. Przy każdym z tych gongów znajdował się zazwyczaj metalowy młotek zawieszony na łańcuszku, służący do uderzania. Donośność dźwięku gongów była zazwyczaj niewielka, więc stały one w kilku miejscach, w zależności od wielkości danej wioski.

Natomiast najstarszymi i najpopularniejszymi środkami alarmowymi były dzwony. Wykorzystywano w tym celu np. dzwony kościelne, ale ustalając specjalny sygnał pożarowy np. bicie sercem tylko w jedną stronę dzwonu, znane wszystkim strażakom. Takiego dzwonu pochodzącego z 1748 r. informującego o wybuchu pożaru używała OSP Grzęska, który wisiał na dzwonnicy, przy nieistniejącej dzisiaj już cerkwi (przekazany w 2018 r. do zbiorów muzeum). Natomiast OSP Żurawiczki używała dzwonka „sygnaturki”, który umieszczony był na szczycie dachu remizy strażackiej.

Wszystkie wymienione przykłady sprzętu do alarmowania można zobaczyć w Muzeum Pożarnictwa w Przeworsku. Nowoczesne przykłady sprzętu tego typu mają zastosowanie do dnia dzisiejszego w każdej miejscowości, gdzie działa Ochotnicza Straż Pożarna.

 

Wojciech Kruk

Dział Historii Pożarnictwa Muzeum w Przeworsku

Komentarze
Popularne
Komentowane