Kraków i płomień prawdziwej wiary - Kijanka w Wietnamie cz. 13

Zdjęcie płonącego mnicha autorstwa Malcolma Browne`a.
Zdjęcie płonącego mnicha autorstwa Malcolma Browne`a.

Zanim poznałem Kazika, kilka dni spędziłem w Hue. Cesarskim mieście położonym nad rzeką Perfumową w środkowym Wietnamie. Miasto było kiedyś stolicą imperium. To zaleta i ogromna wada związana z syndromem Krakowa.

Zaletą bycia dawną stolicą są zabytki. Jedna trzecia powierzchni miasta to Cytadela Cesarska. Wygląda to tak: fosa z wodą, mury przeciwko hultajom i łajdakom, potem staróweczka, kolejna wyryta fosa i kolejny mur. Za nim rezydencja władcy z rozpalającym wyobraźnię Zakazanym Purpurowym Miastem, w którym mieszkały panie dbające, żeby cesarz miał klawe życie.

Dziś Hue określane jest jako intelektualne, kulturalne i duchowe serce Wietnamu. To jest ta wada. Jestem pewny, że określenia te wymyślili mieszkańcy miasta, żeby z uśmiechem niewiniątka podpiąć się pod dawną chwałę. Taki wietnamski Kraków.

W okolicach Hue mają nawet odpowiednik katedry na Wawelu. To grobowce cesarzy. Letnie rezydencje, gdzie władcy uciekali od natłoku obowiązków, a dzisiaj zażywają wiecznego spoczynku pod czujnym okiem turystów macających ich nagrobki.

 Hue to jednak nie tylko odurzająca aura samozachwytu. Są tu też wspomnienia całkiem innych aromatów.

W zaciszu Pagody Thien Mu miasto skrywa świadka poruszających wydarzeń. Niebieski Austin A95 Westninster (bo o nim mowa) 11 czerwca 1963 r. znalazł się w Sajgonie, ówczesnej stolicy Południowego Wietnamu. Tam stał się bohaterem drugiego planu, jednego z najsłynniejszych zdjęć z tamtego okresu.

Fotografię wykonał amerykański fotograf Malcolm Browne. Pierwszoplanowym bohaterem został natomiast Thích Quảng Ðức. Mnich protestujący przeciwko prześladowaniom wyznawców buddyzmu, przez rząd katolickiego prezydenta - Ngô Đình Diệma.

Wrażenie robi nie tyle sam protest, co jego forma. Na środku ulicy zatłoczonego miasta, otoczony kordonem dwustu innych mnichów oraz setek gapiów 66-latek dokonał samospalenia.

Kiedy duchowny zgasł, ruszyła lawina: zdjęcie obiegło świat; bratowa prezydenta powiedziała, że klaskałaby w dłonie, widząc kolejnego płonącego mnicha; Browne otrzymał nagrodę World Press Photo (rok później również Pulitzera), a żarliwie katolicki prezydent Ngô Đình Diệm stracił poparcie USA, władzę i życie - zastrzelonego znalexiono w jednym z kościołów w Sajgonie.

Wietnamscy buddyści mogli odetchnąć. Choć na pewno nie z ulgą.

W dowód uznania za poświęcenie serce Thích Quảng Ðứca spoczęło w Pagodzie Xá Lợi w Sajgonie. I jedyne co może pozostawać dla Was zagadką, to dlaczego niebieski Austin trafił do klasztoru w Hue? Otóż on tam nie trafił, tylko wrócił. To ze świątyni Thien Mu, w której mieszkał Thích Quảng Ðức, auto zabrało go w ostatnią podróż do Sajgonu.

Co ciekawe, "kariera" zdjęcia płonącego mnicha nie skończyła się na zdobyciu Pulitzera i zmianie historii Wietnamu. W 1992 r. fotografia trafiła na okładkę debiutanckiej płyty amerykańskiego zespołu muzycznego Rage Against the Machine (3 lata wcześniej również na okładkę płyty kanadyjskiego Delerium). Taki świat.

Komentarze
Popularne
Komentowane