Mobbing czy wymysł?

Autor: 22.05.2020 Nr: 21/2020
Mobbing czy wymysł?

Do redakcji dotarł list byłego uczestnika zajęć organizowanych przez Centrum Integracji Społecznej "Pawłowe Sioło" w Pawłosiowie. Uskarża się w nim na złe traktowanie ze strony pracownika tejże instytucji. Pomimo iż już tam nie uczęszcza, chce pokazać na jakie traktowanie można tam liczyć.

Autorka listu zaczęła uczęszczać na praktyki w lipcu ubiegłego roku.- Ja zostałam ofiarą instruktorki, byłam straszona, karana, poniżana, nękana telefonami w czasie pracy i po pracy - żali się. - Pupilki instruktorki w czasie pracy mogły wychodzić do banku, bawić się telefonem, rozmawiać przez telefon, śmiać się z osobami które ich odwiedzały i siedzieć w kantorku z nogami na mopach zwijając papier toaletowy - można wyczytać w liście. Z rozmowy telefonicznej z byłą uczestniczką dowiedzieliśmy się, że dochodziło do nierównego traktowania. Obarczenie ilością obowiązków miało zależeć od sympatii instruktorki, im osoba mniej przez niego lubiana tym więcej pracy do wykonania miała. - Ja w SMS-ie do instruktorki odważyłam się zapytać co mam dziś robię na zmianie i Powiedziałam, że pupilki instruktorki szyderczo się śmieją, że dostałam tyle zajęć i je i odrabiam. Za to dostałam karę 3 dni na drugą zmianę i pół godziny pracy dłużej . Instruktorka chyba powinna sama nauczyć się sprzątać, a potem uczyć innych, bo kantorek dla pań sprzątaczek to sam syf instruktor to widzi ale nie reaguje - otrzymaliśmy również zdjęcia kantorka od autorki listu, do którego dostęp miały wszystkie osoby sprzątające w godzinach wykonywania pracy. W liście opisywane były inne sytuacje. - Ja umytą podłogę w pokojach i sekretariacie, miałam ją jeszcze umyć ściereczką i szorować gąbką po to żeby mnie poniżyć i krzyczeć że muszą czekać na mnie - W innym znowu miejscu można wyczytać: - Po skończonej pracy nie można wyjść do domu, trzeba koło budynku czekać, aż instruktor zgasi światła, zamknie drzwi, bramę, dopiero wtedy można razem wyjść i po przejściu około 30 metrów do chodnika, można samodzielnie iść do domu - pisze była uczestniczka. W miarę jak sytuacja stawała się bardziej napięta, podejmowano środki mające zaradzić problemom. Uczestniczce zaproponowano rozmowę z psychologiem, z której skorzystała. Została przeprowadzona również rozmowa z instruktorką pod nadzorem psychologa. Jak twierdzi autorka listu druga strona zaprzeczyła zarzutom. Sprawa zaczęła jednak nabierać tempa. Pod koniec stycznia tego roku uczestnika złożyła skargę pisemną na instruktorkę, po której została przeprowadzona rozmowa wraz z kierownikiem i instruktorką. Praktykantka została poinformowana o możliwości złożenia zawiadomienia o mobbing, ale jak się okazuje z tego nie skorzystała. Ryszarda Czubocha, nowy kierownik CIS-u potwierdził, że taka rozmowa miała miejsce, twierdząc przy tym, że to pierwsza skarga na tę instruktorkę i takie przypadki nie miały miejsca. - Opisywane zdarzenia przez autorkę listu nie dotyczą okresu pełnienia przeze mnie funkcji kierownika. Zapewniam, że każdy uczestnik Centrum jest objęty szczególną pomocą zarówno kadry jak i pracownika socjalnego, doradcy zawodowego oraz psychologa. - zaznacza R. Czubocha.

Rozżalona uczestniczka odeszła z CIS-u końcem lutego tego roku. - Dla mnie ważniejsze było zdrowie - twierdzi. - Zapraszam autora listu, jeśli czuje się w jakiś sposób pokrzywdzony do naszego Centrum w celu udzielenia możliwego wsparcia - podkreśla z kolei kierownik CIS-u.

 

 

Komentarze
Popularne
Komentowane