Orzeł wiceliderem

Autor: TOS 09.09.2011 Nr: 36/2011
Piłkarze z Przeworska ograli Sokół Nisko i są wiceliderem. Nieźle radzi też sobie drużyna Piasta Tuczempy, która tym razem ograła Igloopol. Tylko remis na własnym stadionie wywalczyli gracze JKS-u.
ORZEŁ PRZEWORSK - SOKÓŁ NISKO 3-2 (2-0)
   1-0 Tworzydło (23), 2-0 Gawłowski (34), 2-1 Krasoń (70), 3-1 Florek (83), 3-2 Jabłoński (90+3)
   Już w pierwszej akcji gospodarze mogli zdobyć gola, ale po strzale Patryka Brody bramkarz Sokoła sparował piłkę na róg. Chwilę później golkiper Niska wygrał starcie sam na sam z Markiem Florkiem. W odpowiedzi Damian Górniak strzelał z dystansu i minimalnie chybił. Miejscowi z minuty na minutę osiągali większą przewagę. W 23 nie pilnowany Maciej Tworzydło strzałem z woleja otworzył wynik meczu. Później na listę strzelców wpisał się Krzysztof Gawłowski. Po zmianie stron nieporozumienie Tworzydły z Miłoszem Lewandowskim próbował wykorzystać Sebastian Wdowiak, ale na szczęście dla gospodarzy w ostatniej chwili piłkę wybił Taras Mazur. W 70 minucie Dawid Krasoń strzałem w długi róg nie dał szans Lewandowskiemu i zrobiło się nerwowo. Sytuację uspokoił Florek, a Sokół zdołał odpowiedzieć tylko trafieniem z rzutu karnego podyktowanego w doliczonym czasei gry.
   JKS 1909 JAROSŁAW - WISŁOKA DĘBICA 1-1 (0-0)
   1-0 Bartnik (60), 1-1 Lubiński (90).
   Początkowo lepsze wrażenie sprawiali goście. Wisłoka zaatakowała od pierwszego gwizdka i już w 3 minucie po zagraniu Krzysztofa Orzecha miała okazję do zdobycia gola, ale Kamilowi Adamczakowi zabrakło precyzji w wykończeniu akcji. W 15 minucie na indywidualny rajd zdecydował się Orzech. Pomocnik dębickiej ekipy wyprzedził Michała Puńkę i znalazł się "oko w oko" z Marcinem Gorylem. Wydawało się, że bez trudu wpakuje piłkę do siatki, ale w decydującym momencie zupełnie się pogubił i bramkarz JKS-u zdołał wybić mu futbolówkę. Od tej chwili inicjatywę przejęli gospodarze. W 27 minucie strzał Pawła Bartnika wyłapał Grzegorz Flasza. Za moment golkipera Wisłoki z dystansu próbowali zaskoczyć Michał Fedor i Paweł Sobczak, jednak obaj nie trafiali w światło bramki. Po zmianie stron efektownie rywali mijał Bartłomiej Raba, ale uderzał bardzo niecelnie. Gracze JKS-u dopięli swego w 60 minucie, gdy Bartnik zauważył lekko wysuniętego bramkarza Wisłoki i huknął z 18 metra pod poprzeczkę. Jarosławianie nie zwalniali tempa. Na kwadrans przed końcem mogli podwyższyć rezultat, ale najpierw Bartnik z okolic pola karnego strzelił obok słupka, a później podobnie zachował się Mateusz Jurczak. W samej końcówce JKS poczuł się chyba zbyt pewnie, tymczasem Wisłoka postawiła wszystko na jedną kartę i już w doliczonym czasie gry zdobyła wyrównującą bramkę. Goście szybko rozegrali rzut wolny. Piłka przebiła się przez defensywę jarosławian dopadł do niej Kamil Lubiński i z zimną krwią zmusił do kapitulacji Goryla.
   
Komentarze
Popularne