Świat jeszcze o nich usłyszy

Świat jeszcze o nich usłyszy
Fani reżyserów takich jak S. Spielberg, J. Cameron, Q. Tarantino. Mają prawie po 30 lat i pasję do kręcenia filmów. Filmowcy-amatorzy, ale z ogromnym sercem podchodzą do tego, co robią. I zarażają innych. Skutecznie.
Jerzy Buczek i Marek Kurek, czyli The Movie Brothers.
   Jerzy Buczek jest muzykiem-instrumentalistą, uczęszczał do szkoły muzycznej przy rzeszowskiej filharmonii i obecnie mieszka w Świętoniowej. Marek Kurek natomiast jest z wykształcenia handlowcem i mieszka w sąsiedniej Gniewczynie. Znają się od przedszkola. To Jerzy zaraził Marka pasjądo tworzenia filmów.
   Już kolejny raz z rzędu Jerzy i Marek wzięli udział w Przeworskim Przeglądzie Amatorskiej Sztuki Filmowej. W 2010 roku udało się im zdobyć nagrodę publiczności za film "Wygrać ze śmiercią". W tym roku na konkurs wysłali film "Kungfiarze". Nagrody nie zdobyli, ale ich praca - szczególnie wybitne sceny walki, i tak została doceniona przez szefa jury, znanego poznańskiego reżysera Stanisława Mąderka, który wyraził chęć współpracy w przyszłości.
   Pasja do "filmoróbstwa"
   Był koniec lat 80. Mali chłopcy zafascynowali się wschodnimi sztukami walki, których to nie brakowało w filmach na przykład z Bruce`m Lee czy Jackie Chanem. Te walki przez kolejne lata pozostawały gdzieś w sercach dorastających chłopców, mimo że oni poświęcali się wtedy temu, co ich koledzy - po prostu nauce. Sztuki walki wróciły pod koniec lat 90. Wówczas J. Buczek i M. Kurek porządnie zabrali się za treningi sztuk walki i za... kolarstwo. To dwie pasje których, jak mówią, nie da się w ich przypadku rozdzielić.
   - Zafascynowani sztukami walki zaczęliśmy robić pierwsze zdjęcia, by zobaczyć efekt końcowy. Jeszcze wówczas nie miało to głębszego sensu, była wyłącznie czysta ciekawość. Szukaliśmy rozwiązań i pomógł nam inny kolega, mój znajomy perkusista - Karol Nabożny. W 2002 r. za samodzielnie zarobione pieniądze zakupiliśmy pierwszą kamerę. Z Karolem zrobiliśmy trzy filmy, może nieco gorsze techniczne, ale bardzo pomysłowe. On też podsunął nam pomysł, by stworzyć "Kungfiarzy", choć film robiliśmy już sami - opowiada J. Buczek.
    Zaczęło się kręcenie walk, treningów, wcześniej tworzenie choreografii obrazu - rysowanie w zeszycie, jakie padną ciosy, a temu towarzyszyło planowanie ujęć. Ogrom pracy. Choć brakowało wiedzy filmowej, to efekt i tak zapierał dech w piersiach pierwszym widzom. Kolejne lata doświadczeń, oglądanie filmów ze scenami walki i wzorowanie się na nich pozwalało robić coraz lepsze zdjęcia.
Komentarze
Popularne
Komentowane
Najnowsze na Forum