Zafascynowała ją uroda ludowości

Zafascynowała ją uroda ludowości
Animatorka kultury i działaczka na rzecz polskiej wsi. Poznała wartość kultury ludowej i szerzy ją wśród dzieci, młodzieży i dorosłych, a jej osiągnięcia doceniane są przez coraz szersze kręgi - Zofia Sokół z Gniewczyny Trynieckiej.
Od zawsze lubiła śpiewać i tańczyć. Jej talent artystyczny został zauważony już w przedszkolu, gdzie pod względem wokalnym wyróżniała się na tle innych dzieci. Jednak jej prawdziwa przygoda artystyczna zaczęła się od występów w zespole "Dolanie", który zawiązał się 1980 r. Zofia Sokół zaczęła występować wówczas w nim razem z rodzicami i rodziną za namową nauczyciela skrzypiec ze Szkoły Muzycznej w Przeworsku, do której wówczas uczęszczała.
   - Zwerbował mnie i koleżankę do kapeli, która przygrywała śpiewającym. Tam grałyśmy na skrzypcach. Później przyszedł do zespołu choreograf Roman Burek i zaczął uczyć nas wszystkich tańczyć. To był piękny czas i bardzo owocny. Tańczyliśmy tańce ludowe i towarzyskie również. I tak było kilka lat. Zespół miał mnóstwo występów, był jednym z niewielu w naszym rejonie. Jako że my, młodzi, nie mieliśmy innych rozrywek, chętnie tworzyliśmy taką kulturę - wspomina artystka.
    Gdy w Gniewczynie Trynieckiej powstał Ludowy Zespół Taneczny tam Z. Sokół tańczyła i śpiewała, i udzielała jednocześnie lekcji śpiewu dzieciom tańczącym w grupie dziecięcej.
   
   Pasmo artystycznych sukcesów
    Artystka zaczęła występować solo od 1992 r., wówczas wystąpiła podczas eliminacji do Ogólnopolskiego Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych w Dynowie. Od tamtego czasu rokrocznie występuje na eliminacjach w Kańczudze i Dubiecku zdobywając czołowe miejsca. Była czterokrotnie nominowana do Festiwalu w Kazimierzu Dolnym. W 2007 r. zdobyła tam III miejsce w kategorii śpiewaków ludowych.
   - Jury cieszył mój repertuar, a ja zawsze starałam się, by był on wyszukany i prawdziwie ze wsi. Nie nowe piosenki i większości znane, ale te śpiewane przy żniwach, przy okazji świąt czy nawet kiszenia kapusty. Jeździłam do sędziwych już dzisiaj kobiet i skrzętnie zbierałam od nich te "perełki". Kobiety na wsiach niegdyś teksty układały i spisywały w zeszytach, ale to dopiero połowa sukcesu. Najważniejsza była jednak melodia, stąd zawsze prosiłam je o zaśpiewanie - opowiada Z. Sokół.
Komentarze
Popularne
Komentowane
Najnowsze na Forum