Miał mnóstwo planów

Autor: (wu zet) 25.01.2013 Nr: 4/2013 1
Miał mnóstwo planów
W jarosławskim "Plastyku" wciąż trwa żałoba. Nikt nie może się tam pogodzić z nagłą śmiercią dyrektora Krzysztofa Krzycha. Pozostała po nim ogromna pustka, którą każdy wypełnia jak może. A w szkolnej galerii Synagoga czynna jest wystawa Jego malarstwa i wyłożona Księga Kondolencyjna. Wpisów w niej przybywa. Ktoś Dyrektorowi dziękuje, ktoś się z nim żegna, ktoś wylewa swój smutek...
Wprawdzie Krzysztof Krzych chorował na serce i na wakacjach w klinice w Krakowie przeszedł skomplikowaną operację, ale czuł się coraz lepiej i nic nie wskazywało na to, że coś będzie nie tak. Wszystko było na dobrej drodze. Nawet, kiedy znalazł się w szpitalu kilka dni przed Sylwestrem, nie przypuszczał, że już z niego nie wyjdzie. Nikt nie przypuszczał. Zmarł na sepsę, 7 stycznia nad ranem...
   - Kiedy z nim rozmawiałem ostatni raz to planował zastępstwa do 10 stycznia, bo tak liczył, że 10 wyjdzie ze szpitala, zaraz będzie koniec semestru to sobie trochę odpocznie, bo ferie i po feriach wróci już normalnie do szkoły - mówi jego przyjaciel Henryk Cebula.
    Niestety, nie wróci po feriach... Na studniówce też nie był.
   - Nie zdążyłem Panu Dyrektorowi podziękować za to, co dla mnie zrobił - mówi Benjamin Sierkowski, maturzysta z VIG. - Miałem to zrobić na koniec szkoły i nie zdążyłem. Jest mi z tego powodu bardzo przykro, ale myślę, że Pan Dyrektor wiedział, że jestem mu wdzięczny. Był dla mnie bardzo dobry. Dla wszystkich uczniów był bardzo dobry. My byliśmy dla niego najważniejsi. Zetknąłem się z nim w pierwszej klasie Gimnazjum. Uczył nas malarstwa i rysunku i już wtedy wiedziałem, że jest to w porządku profesor. A kiedy został wybrany na dyrektora, to żeśmy się z tego bardzo ucieszyli. I nie zawiedliśmy się, bo wszystko, co robił, to robił dla nas. Mnie zawsze wspierał i dodawał otuchy. Zawsze mogłem przyjść do jego pokoiku i porozmawiać, nigdy nie powiedział, że nie ma czasu. Taki był ten nasz Pan Dyrektor. A teraz go nie ma. Trudno się z tym pogodzić.
    Odszedl niespodziewanie. Pozostawił niedokończone sprawy i zamierzenia, których nie zdążył zrealizować.
   - Niedawno temu kupił dziesięć dużych płócien - mówi H. Cebula. - zamierzał zrobić nowy cykl malarski, miał już szkice do tego. Jego córka, Kasia, przekazała te płótna Szkole. Kilka już rozdałem, a te, które zostały będą nagrodą dla najlepszych podczas wiosennego pleneru.
    Będzie to więc wyjątkowa nagroda. A plenery dla Krzysztofa Krzycha były niezwykle ważnym elementem kształcenia.
Komentarze
25.01.2013, 12:58 z IP: 88.199.92.66
[*]
Popularne