Ogień zabrał im wszystko. Teraz budują nowy dom

Leonora i Bolesław Żyła marzą o tym, by wprowadzić się do nowego domu. By wszyscy mogli spędzić święta razem i usiąść przy wigilijnym stole. Teraz jeszcze nie jest to możliwe.
Leonora i Bolesław Żyła marzą o tym, by wprowadzić się do nowego domu. By wszyscy mogli spędzić święta razem i usiąść przy wigilijnym stole. Teraz jeszcze nie jest to możliwe.

Zagórze, gm. Jawornik Polski: Żyłowie mają niewiele. Żyją ze skromnej renty i zasiłku. Pół roku temu w kilka chwil stracili dorobek swojego życia. Mimo sprawnej akcji strażaków nie udało się uratować domu, który uległ znacznemu zniszczeniu. Leonora i Bolesław Żyła wraz z dziećmi zamieszkali w budynku gospodarczym. Od tamtego czasu udało im się nieco odbudować swój dom, ale to wciąż za mało, by w nim zamieszkać. Na razie straszą gołe ściany. Po raz kolejny zmuszeni są prosić o pomoc, bo marzą, by w któreś z kolei Boże Narodzenie usiąść całą rodziną przy wspólnym, wigilijnym stole.

 Tragedia, w której Żyłowie z Zagórza w gm. Jawornik Polski stracili dom, wydarzyła się 15 czerwca. Zaczęło się palić na dachu drewnianego domu – nagle i gwałtownie. Wystarczyło zaledwie 15 minut, by cała konstrukcja dachu runęła do środka domu. Przyczyną miało być zwarcie instalacji na przyłączu prądu do budynku.

Jak każdego ranka oporządzałem w stajni, potem poszedłem do domu zrobić kawę. Żona zdążyła jedynie wstać z dzieckiem, kiedy wpadli do nas sąsiedzi i zaalarmowali, że dom się pali – wspomina ze łzami tamte wydarzenia Bolesław Żyła. – Nic nie wiedzieliśmy. To był dla nas wszystkich ogromny szok. Szczęście w nieszczęściu, że opuściliśmy jego wnętrze nim wszystko runęło.

   Sporo strat wyrządziła wykorzystana w czasie akcji gaśniczej woda. Nie ocalało właściwie nic. Cały dom nadawał się jedynie do rozbiórki. Musieli znów zacząć od nowa. Znów, bo szesnaście lat temu pożar zniszczył ich dom po raz pierwszy. Również mieszkali wtedy w Zagórzu, niespełna kilometr od obecnego gospodarstwa. Znów musieli kupić dom, drewniany na podmurówce i do remontu – na tyle było ich stać. Przez lata inwestowali w niego każdą zaoszczędzoną złotówkę. Miesiąc przed pożarem położyli nawet nowe panele w jednym z pomieszczeń. W kuchni służyła niespełna roczna, zakupiona na raty kuchenka gazowa. Chcieli mieć trochę w życiu lepiej, żeby przede wszystkim dzieciom było lepiej. I nagle stracili wszystko.

Kiedy spaliliśmy się po raz pierwszy najmłodsza Natalka miała trzy lata, teraz Michałek ma trzy lata i znów przeżywamy to samo – mówi załamana Leonora Żyła. – Tylko że wtedy byliśmy młodsi i mieliśmy więcej sił i wiary, że uda nam się jakoś podnieść. Niestety, los znów nas tak bardzo doświadczył.

   Tuż po pożarze rodzinie pomogła opieka społeczna przyznając na 3 m-ce zasiłek losowy po 700 zł i przekazując żywność. Pomogli też sąsiedzi, np. przy pracach porządkowych, rodzina i koledzy z pracy najstarszej córki, zbierając wszystko, co może się rodzinie przydać: meble, odzież, pościel, ręczniki, naczynia, zabawki etc. Mieszkańcy Zagórza też zbierali dla nich pieniądze. Są za to bardzo wdzięczni i dziękują z całego serca. Gmina zaoferowała lokal zastępczy w dawnej szkole, niestety bez światła i wody, dlatego woleli zostać w budynku gospodarczym przy swojej posesji. A wskazane pomieszczenie służy im za magazyn dla darów, które otrzymali. Zasiłek celowy od gminy przeznaczyli na przyłącz prądu do budynku gospodarczego i transport mebli, które otrzymali od darczyńcy z Tarnobrzega.

12
Galeria artykułu
Komentarze
Popularne
Komentowane